Pracownicy rybnickiego Państwowego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych weszli w spór zbiorowy z dyrekcją. Twierdzą, że przez medialną nagonkę cierpi zarówno personel jak i pacjenci. Kadra z roku na rok topnieje, a pacjenci często są agresywni. Lekarze i pielęgniarki są na granicy wytrzymałości. W dodatku media kreują ich obraz jako potworów rodem z „Lotu nad kukułczym gniazdem”.

Po emisji programu „Superwizjer” TVN24 pracownicy powiedzieli „dość” i napisali do dyrekcji list otwarty, w którym poinformowali o tym, że zdecydowali się na spór zbiorowy. Zażądali stanięcia w obronie ich dobrego imienia.

Michał Stawowski – wiceprzewodniczący  OZZ Pielęgniarek i Położnych  przy Państwowym Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku poinformował, że pracownicy domagają się „obrony dobrego imienia, godności osobistej i zawodowej pracowników, a co za tym idzie, żądamy podjęcia stosownych kroków prawnych wobec realizatorów programu, jak i wobec osób w nim występujących. Jednocześnie wystąpiono do Marszałka Województwa Śląskiego, jako organu założycielskiego naszego szpitala, o wsparcie prawne i finansowe”.

Wieloletnie podważanie kompetencji pracowników powoduje zamieszanie wśród samych pacjentów, którzy są bardziej agresywni, mniej ufają lekarzom i terapeutom, proces leczenia wydłuża się na skutek tych wątpliwości. W ostatnim czasie, jak podaje portal rybnik.com.pl, odeszło z pracy 7 psychiatrów specjalistów, w tym 4 kierowników oddziałów. Kolejnych 5 złożyło wypowiedzenia, a 7 innych specjalistów zmniejszyło wymiar etatu.

patronite

„Za kłamliwą i manipulacyjną uważamy tezę, że personel stosuje leki i przymus bezpośredni jako karę, bez związku ze stanem psychicznym pacjentów, a na każdym kroku zdarzają się tajemnicze śmierci pacjentów.  Ciągłe przedstawianie nas w negatywnym świetle, a wręcz w roli osób znęcających się nad pacjentami, skutkuje odejściem z pracy wielu doświadczonych lekarzy, pielęgniarek, psychologów i innych” – czytamy w liście otwartym.

W programie TVN24 nagłośniono sprawę rzekomych „tajemniczych śmierci trójki pacjentów” przed kilkoma laty. Sprawami tymi zajmuje się prokuratura w Gliwicach (jedno z tych postępowań już wstępnie zostało umorzone, jednak po medialnym szumie wszczęto je ponownie). Pacjenci mieli być przywiązywani do łóżek i unieruchamiani pomimo pogarszającego się stanu zdrowia.

Dyrekcja nie chce komentować sprawy ze względu na tajemnicę zawodu.

Jednak pracownicy są gotowi się bronić. Powołują się na kontrole NIK oraz Rzecznika Praw Obywatelskich z lat 2015 i 2016, w których nie stwierdzono nieprawidłowości, a wręcz wyróżniono za dobre praktyki.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Lekarze i jakakolwiek wina? Toż to niemożliwe! Zupełnie jak nieskalana kasta sędziowska.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Biskup, który krył księdza podejrzanego o pedofilię, nagrodzony przez KUL

To kolejna sprawa, wskazująca, że polski Kościół katolicki nie tylko nie uczy się na własn…