Sprawdzają się najczarniejsze przewidywania części strajkujących nauczycieli: rząd szybką ścieżką legislacyjną przepchnie nowelizację prawa oświatowego, która umożliwi przeprowadzenie matur bez oglądania się na protest w szkołach.

Pomysł premiera Morawieckiego przedstawiony na posiedzeniu Rady Ministrów jest banalnie prosty: jeśli w szkole średniej nie zbierze się rada klasyfikacyjna, o wystawieniu uczniom ocen końcowych zdecyduje jednoosobowo dyrektor szkoły. Jeśli i on z jakichś powodów tego nie uczyni, o klasyfikowaniu uczniów będzie decydował organ samorządu terytorialnego prowadzący placówkę.

– Zmiany te chcemy uchwalić szybko. Dziś przyjmie je Rada Ministrów. Poprosiłem marszałków Sejmu i Senatu o jak najszybsze procedowanie. Rozmawiałem też rano z panem prezydentem – powiedział Morawiecki.

Sprawa wydaje się przesądzona – rząd, aby złamać protest nauczycieli, postanowił im udowodnić, że nie są potrzebni do niczego: ani do przeprowadzenia egzaminów, ani do wystawienia uczniom ocen. W mediach społecznościowych pedagodzy z niedowierzaniem komentują: do szkół weszło bezprawie, na kolanie można przepchnąć każdą zmianę, specustawa nie bierze pod uwagę żadnych okoliczności – ani tego, że na gotowych wzorach świadectw widnieje formuła „promowany uchwałą Rady Pedagogicznej”, ani tego, że z racji RODO dyrektorzy szkół nie mogą przekazać nikomu danych uczniów, czy to na potrzeby klasyfikacji, czy już samego przeprowadzenia egzaminu maturalnego. Strajkujący nauczyciele nie zasiądą wszak w komisjach ani na egzaminach pisemnych, ani ustnych.

Na rządzących nie zrobiły wrażenia potężne mobilizacje nauczycieli na manifestacjach w Warszawie i innych miastach wczoraj i dziś. Podobnie jak fakt, że jak powiedział Portalowi Strajk prezes ZNP Sławomir Broniarz, w całym kraju nadal strajkuje 10 tys. placówek. Jedyną propozycją, jaką miał premier dla nauczycieli, było przyłączenie się do porozumienia podpisanego przez „Solidarność” – na to ZNP się nie zgadza.

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki oznajmił, że jego zdaniem do czwartku wieczorem nowela prawa oświatowego będzie gotowa, zostanie przeprowadzona przez Sejm i Senat. Potwierdził również, że w zamyśle rządzących w piątek ma znaleźć się na biurku prezydenta Andrzeja Dudy i zostać przez niego podpisana.

– Rząd, próbując ratować sytuację, stwarza jeszcze większe zagrożenie, jeszcze większe kłopoty w tym zakresie, samym uczniom, nauczycielom i dyrektorom, samemu umywając ręce – skomentował Sławomir Broniarz dla TVN.

Decyzja o dalszych losach strajku zostanie podjęta po posiedzeniu Zarządu Głównego ZNP, które zaplanowano na jutro rano.

– Premier wprowadza stan wojenny w oświacie i wprowadza do szkół samorządy w roli bata na związkowców. Rząd urządza pokaz pogardy dla nauczycieli, całej oświaty i systemu demokratycznego. Uznał środowisko nauczycielskie za wroga politycznego i chce rozpędzić strajk groźbą i siłą. Ta pogarda wobec edukacji dla nauczycieli nie jest czymś nowym, do tej pory realizowała się jednak głównie przez skandalicznie niskie pensje – celnie komentuje sytuację Tymoteusz Kochan, redaktor lewicowego pisma „Nowa Krytyka”.

patronite

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Skorpion13, ty mi się podobasz – pamiętasz, że piss to to samo zło co platformerstwo, tylko gorsze – coś jak japońskie Kempetai z drugiej wojny przy niemieckim Gestapo.

  2. Po pierwsze – Oceny w dziennikach już są, więc można ucznia sklasyfikować – zwykle i tak wyciąga się średnią. Poza przypadkami granicznymi pomiędzy oceną dopuszczającą a niedostateczną, nie ma to aż tak wielkiego znaczenia.
    Po drugie – Nauczyciele mogli zawiesić strajk na czas klasyfikacji, skoro zatem tego nie zrobili, pretensje powinni kierować wyłącznie do samych siebie. A skoro ktoś inny robi to za nich, to powinni dziękować, a nie pyskować.
    Pozdrawiam.

    1. Niewiele rozumiesz biedna ofiaro propagandy.
      Strajk to nie jest zabawka, a akcja strajkowa – nie piaskownica dziecko drogie, acz trudno edukowalne.
      Po pierwsze ocena końcowa – nie jest średnią arytmetyczną!
      Ponadto droga ofiaro edukacji w RP istnieje tzw. II termin matury i odbywa się ona na początku czerwca.
      Nic nie stało na przeszkodzie aby dyrektor CKE zmienił rozporządzenie dot. egzaminów (ustawa o szkolnictwie pozostawia to do decyzji CKE) i wyznaczył termin na początku czerwca, a egzamin zapasowy (dla chorujących w czasie pierwszego terminu) w końcu czerwca. I tak świadectwa są drukowane i rozsyłane po sprawdzeniu prac maturalnych z obu terminów! Cały myk polegałby na przesunięciu terminu rekrutacji na wyższe uczelnie.
      Jednak nie ma z tym problemu. Rok akademicki zaczyna się miesiąc później niż szkolny.

    2. Przynajmniej w teorii każda szkoła ma wewnętrzny system oceniania, gdzie podane są wagi poszczególnych ocen cząstkowych. Co za problem wrzucić dane do Excela? Jedna osoba może wyręczyć wszystkich nauczycieli.

  3. A pisałem z uporem, że po egzaminach końcowych w szkołach powszechnych to już będzie tylko śmieszniej. Ale żeby aż tak wesoło, to nie myślałem. No cóż, kaczkoidy są niewyczerpaną skarbnicą twórczych pomysłów. I jak wszyscy bandyci działają nocą i z zaskoczenia.

    1. A może wróć do czasów II kadencji PO i poszperaj?
      Kilka ustaw było procedowanych w taki samym trybie. Dwa czytania dziennie, izba dumania i podpis Hłabiego Komołosia następnego dnia.
      Jaroo okazał się pojętnym uczniem… bo politycznym cwaniakiem był od dawna.
      Dziś Grzesio przygania Jaroo jak ten kocioł garnkowi.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Rządowa pomoc humanitarna: dużo słów i zmarnowane dary od społeczeństwa

Beata Kempa w rządzie premiera Morawieckiego piastowała funkcję ministra do spraw pomocy h…