Site icon Portal informacyjny STRAJK

Rząd majstrował przy ustawie covidowej, aż ją popsuł. Zgubił się zapis o karach za nieprzestrzeganie obostrzeń

Prezes PiS/ wikipedia commons

„Kompromitacja” – tak o przejrzystości i porządku w ustawie covidowej mówią specjaliści od procesu legislacyjnego. Projekt, który zajmował ekipę Jarosława Kaczyńskiego przez ostatni miesiąc tak intensywnie, że został opublikowany w Dzienniku Ustaw z miesięcznym opóźnieniem, w swojej ostatecznej wersji zawiera poważny błąd. Konsekwencją może być bezkarność osób łamiących obostrzenia epidemiologiczne.

Problem jest poważny, bo w podpisanej przez prezydent i opublikowanej w sobotę ustawie nie znalazł się zapis  o sankcjach za niestosowanie się do nakazów i zakazów epidemicznych, za co zgodnie z art. 48a ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi grozi nawet 30 tys. zł kary. Tymczasem ustawa covidowa w jej ostatecznej wersji zawiera nowe brzmienie art. 48a, bez zawarcia informacji, że zmiana została wprowadzona.

Nowy art 48a nie mówi o karach, a o czymś zupełnie innym –  nadaniu ratownikom medycznym podległym MON kompetencji do pobierania wymazów w celu wykonania testów na koronawirusa. Zapis ten nie jest w najmniejszym stopniu kontrowersyjny, jednak sposób jego wprowadzenia budzi wątpliwość co do ważności poprzedniego zapisu.

Według dr Wojciecha Górowskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego nie jest jasne, czy sanepid wciąż dysponuje podstawą prawną niezbędną do karania obywateli łamiących obostrzenia.

W opublikowanej w sobotę ustawie znalazł się nowy art. 48a dotyczący nadania ratownikom medycznym podległym MON kompetencji do pobierania wymazów w celu wykonania testów na koronawirusa. Doktor Wojciech Górowski z Uniwersytetu Jagiellońskiego zwraca uwagę, że podaje to w wątpliwość możliwość nakładania kar przez sanepid na podstawie wcześniejszego art. 48a.

– Nie mogą istnieć dwie takie same jednostki redakcyjne, które będą miały inne znaczenie w zależności od tego, który organ je stosuje. Dodanie nowego art. 48a uchyliło stary – mówi w rozmowie z portalem Forsal prof. Kazimierz Bandarzewski, którego zdaniem dopóki ustawodawca nie naprawi przepisów, to nakazy i zakazy epidemiczne będą obowiązywać, ale bez możliwości nałożenia kar pieniężnych za ich nieprzestrzeganie.

Z kolei według opinii Ewy Polkowska, prezes Polskiego Towarzystwa Legislacji (PTL), dotychczasowe prawo nadal obowiązuje, mimo błędu popełnionego prze ustawodawcę. –  Polecenie nowelizacyjne mówi, że po art. 48 dodaje się art. 48a w brzmieniu. Gdyby świadomy i racjonalny ustawodawca chciał usunąć już istniejący art. 48a, wówczas polecenie nowelizacyjne brzmiałoby „art. 48a otrzymuje brzmienie” – wyjaśnia prawniczka.

W polskim prawie, dzięki niechlujstwu przedstawicieli partii noszącej nazwę „Prawo i Sprawiedliwość” mamy więc dwa różne brzmienia tego samego artykułu tej samej ustawy.

Jak będą to interpretować sądy? Praktyka w polskim prawie jest taka, że w razie błędów legislacyjnych, zapadają orzeczenia na korzyść osoby oskarżonej.

– Obywatel, do którego stosuje się art. 48a, nie musi znać – i nie zna – wszystkich meandrów techniki legislacyjnej. Może dojść do wniosku, że skoro ukazał się nowy art. 48a, to zastąpił on stary. W rezultacie może dojść do usprawiedliwionego błędu co do tego, czy dany czyn jest nadal zakazany pod groźbą kary pieniężnej. Tymczasem prawo, zwłaszcza represyjne, musi być przejrzyste i jasne dla wszystkich – tłumaczy dr Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Ustawa covidowa została uchwalona przez większość sejmową, z uwzględnieniem poprawek Senatu, miesiąc temu. Projekt zawierał jednak m.in. przyznanie wszystkim pracownikom służby zdrowia pracującym przy epidemii Covid19 100 proc. dodatku do pensji. Stanowisko rządu było inne – wicepremier Kaczyński grzmiał po głosowaniu z mównicy, zarzucając Lewicy, która poprawkę zgłosiła, że chce doprowadzić budżet państwa do ruiny. Część jego podwładnych zagłosowała za ustawą przez pomyłkę. Stąd też ustawa, przy złamaniu prawa, zwyczaju i procedur, nie była publikowana w Dzienniku Ustaw przez miesiąc, aż większość sejmowa uchwaliła kolejną ustawę, odbierającą wydatek. Prezydent Duda podpisał oba dokumenty w sobotę, tego dnia zostały one również opublikowane w DU.

Exit mobile version