W ostatnich dniach całą Polskę obiegły zdjęcia „dzieci z Michałowa”, które razem z rodzicami nie zostały wpuszczone na terytorium Polski, i po raz kolejny odesłane „do lasu”, na Białoruś, jak donosi OKO.press. Straż Graniczna zastosowała wobec całej grupy procedurę push- back. Rzecznik Praw Dziecka w swoim raporcie krytykuje dziennikarzy obecnych na miejscu i podaje sprzeczne informacje.

Rzecznik Praw Dziecka nie widział push-backów

– Rzecznik nie odnotował przypadków stosowania przez polską Straż Graniczną metody push-back. Przekazywanie stronie białoruskiej dotyczy migrantów, którzy po nielegalnym przedostaniu się na terytorium naszego kraju odmawiają ochrony ze strony Polski, ponieważ chcą jechać dalej na zachód Europy. Polska Straż Graniczna nie ma podstaw prawnych do transportowania ich do Niemiec. Byłoby to złamanie prawa międzynarodowego i pomoc w nielegalnym procederze przemytu ludzi;- czytamy na stronie RPD.

Tymczasem OKO.press i obecni na miejscu aktywiści mówią o wielu nadużyciach ze strony polskich służb. Aktywistka Jarmiła Rybicka poinformowała w mediach społecznościowych o zgoła innym obrazie sytuacji, niż twierdzi Rzecznik Praw Dziecka. „ (…) cała grupa została w nocy znów wyrzucona na białoruską część granicy. „Nie pozwólcie nas wywieźć!” – prosiły dziś osoby pod siedzibą  Straży Granicznej w Michałowie. „Kiedy trafiamy na Białoruś, biją nas, zabierają pieniądze i odsyłają do Polski. Dzieci nie są w stanie iść, wszystkie umrą po drodze w lesie. Idziemy 40 km na Białoruś, Białorusini nas łapią, biją i odsyłają do Polski. Tak jest w koło między Polską i Białorusią. Nie mamy jedzenia, ani wody. Ludzie są zdesperowani, w lesie są martwe ciała. Niektórzy umierają, uwierzcie.” Tłumaczenie dzięki Joanna Klimowicz/Wyborcza.”

Tylko białoruskie służby stosują przemoc- twierdzi RPD

Rzecznik Mikołaj Pawlak odnotował jedynie nadużycia białoruskiej Straży Granicznej, o czym również informuje w raporcie.

„Rzecznik odnotował przypadki stosowania przemocy wobec migrantów, także wobec dzieci, przez funkcjonariuszy białoruskich służb. Z informacji przekazywanych przez migrantów wynika, że zdarzają się przypadki pobicia i zmuszania do przekraczania granicy z Polską na terenach niebezpiecznych, bagiennych. Rzecznik stwierdza, że takie działania naruszają podstawowe prawa człowieka. Odnotowano także przypadki dostarczania migrantom przez stronę białoruską narzędzi do niszczenia polskich zabezpieczeń granicznych – nożyc do cięcia drutu czy drabin; (…) potwierdza przypadki wykorzystywania dzieci przez służby białoruskie i migrantów w celu nakłonienia funkcjonariuszy Straży Granicznej do odstąpienia od zatrzymania. Dzieci są m.in. specjalnie rozbierane i wyziębiane;”

Sprzeczne informacje

Jeśli chodzi o polskie służby, nie dopatrzono się w raporcie żadnych zaniedbań. „ (…) migranci, którzy nie zgadzają się na umieszczenie ich w polskim ośrodku, po udzieleniu im pomocy medycznej, przekazaniu żywności i odzieży, są zgodnie z prawem przekazywani stronie białoruskiej w bezpiecznych dla nich warunkach. Rzecznik Praw Dziecka nie odnotował przypadków pozostawiania migrantów „w lesie czy na bagnie”, jak donosiły niektóre media;”- czytamy w raporcie Rzecznika Praw Dziecka z sytuacji w strefie stanu wyjątkowego na granicy polsko-białoruskiej.

Tymczasem OKO.press publikuje reportaż i nagrania wideo, z których wynika, że polskie służby jak najbardziej stosują metodę push-back, zostawiając ludzi na pastwę losu. Tekst można przeczytać TU.

Maikołaj Pawlak zaatakował również fotoreporterki obecne na granicy, za dokumentowanie wydarzeń i osób. Zarzucił im brak etyki zawodowej, co natychmiast podchwyciły prawicowe media, bardzo niechętne migrantom.

 

 

 

 

 

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Prokuratura łaskawa wobec księgowej Tadeusza Rydzyka

Nie powinno to specjalnie nikogo dziwić. Prokuratura broni jak lew skazanej księgowej bizn…