Jeszcze niedawno pielęgniarki z rzeszowskiego Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 były pełne nadziei na zakończenie konfliktu z dyrektorem placówki Krzysztofem Bałatą. Pomóc miała mediacja marszałka województwa Władysława Ortyla, ten jednak nawet nie przekazał dyrekcji ustalonych z pielęgniarkami postulatów. Ale pracownice się nie poddały, a ich determinacja przyniosła nieoczekiwane owoce.

Jak pisaliśmy na Portalu STRAJK wczoraj, pielęgniarki ustaliły na spotkaniu z zarządem województwa, że ten przedstawi dyrektorowi Krzysztofowi Bałacie ich oczekiwania, bez spełnienia których związki zawodowe nie wyobrażają sobie zakończenia sporu. W pierwszej kolejności chodzi o przywrócenie do pracy Katarzyny Ciury i Joanny Buż. To liderki zakładowej organizacji Związku Pielęgniarek Operacyjnych i Anestezjologicznych (ZPOA), którym dyrektor Bałata wręczył „dyscyplinarki”. Związek jest pewien, że stało się tak dlatego, że kobiety zbyt stanowczo walczyły o zahamowanie redukcji pielęgniarskich etatów i piętnowały praktykę „rotacyjności” – przerzucania pielęgniarek z oddziału na oddział.

Związek domagał się także, by dyrektor Bałata wycofał pozew o zniesławienie szpitala, jaki wniósł przeciwko pielęgniarce Sylwii Rękas, żądając od niej 20 tys. złotych nawiązki (do zniesławienia miało dojść, gdy kobieta opowiadała mediom o sytuacji w placówce). Ostatnim postulatem była wypłata zaległych podwyżek.

Dziś rano okazało się, że marszałek Ortyl poruszył z dyrektorem jedynie ostatnią sprawę. Co do wyrzuconych z pracy działaczek związkowych – każdą z nich zaproszono na indywidualną rozmowę z dyrektorem. Wszystko wskazuje na to, że jej wynik jest z góry przesądzony, gdyż w piśmie informującym o rozmowach wskazano też terminy… posiedzeń Komisji Pojednawczej w sprawie każdej z kobiet. Oznacza to, że każda z nich będzie musiała udowadniać gremium, które może w ogóle nie znać całej sytuacji, że została potraktowana niesprawiedliwie.

Jeszcze bardziej bulwersujący fakt dotarł do działaczek ZPOA dziś, gdy brały udział w posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego. Nie dość, że zamiast cieszyć się z udanej mediacji czy chociaż merytorycznie rozmawiać, pielęgniarki musiały słuchać, jak wynajęta firma PR usprawiedliwia działania dyrektora Bałaty, to jeszcze dowiedziały się, że ten buduje dla siebie „bazę poparcia” wśród personelu szpitala.

Personelowi placówki podsuwano do podpisu list z poparciem dla działań Bałaty. W piśmie padają słowa najwyższego uznania dla dyrektora, jego kompetencji i zmian wdrożonych w szpitalu. Sygnatariusze wyrażają także zrozumienie dla „trudnych i niepopularnych decyzji”, które musiał podejmować dyrektor.

Na swoim profilu na Facebooku ZPOA alarmuje, że pielęgniarki oddziałowe naciskają na podwładne, by te składały podpisy. – To skandal i zastraszanie – podsumowują. Trudno oprzeć się wrażeniu, że petycja ma zatrzeć wrażenie po kilkutysięcznej demonstracji poparcia dla personelu szpitala, jaką organizowały ZPOA oraz Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych 18 stycznia.

Oto jakie pisma daje Dyrektor pracownikom do podpisu.A Marszałek Ortyl mówi, że każdy może zbierać podpisy…Skandal‼️…

Opublikowany przez Związek Pielęgniarek Operacyjnych i Anestezjologicznych Piątek, 31 stycznia 2020

Nowoczesny dialog społeczny po raz kolejny okazał się w Polsce jeśli nie fikcją, to przynajmniej sprawą wyjątkowo trudną do osiągnięcia.

AKTUALIZACJA:

Determinacja pielęgniarek przyniosła owoce. Po kilku godzinach debaty na forum Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego uchwalony został apel do dyrektora i związków o polubowne zakończenie sporu. Dyrektor Bałata nie zdecydował się jednak na rozmowy z pielęgniarkami – zamiast tego złożył rezygnację. Zarząd województwa podkarpackiego będzie obradował 3 lutego, by ustalić dalsze działania w sprawie szpitala i jego pracownic.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Trzy lata więzienia za „Je..ć Dudę”? Prokuratura prześladuje maturzystkę

Trzeba uważać co się mówi, zwłaszcza gdy w pobliżu są kamery. Przekonała się tym 19-letnia…