Share Button

Sad Najwyższy orzekł wczoraj, że Patryk Jaki pomimo immunitetu, który go chroni, może zostać pozwany za pomówienia z mównicy sejmowej. Chodzi o pamiętne słowa z 2016 roku, gdy wiceminister sprawiedliwości publicznie stwierdził, że w mieszkaniu Kropiwnickiego w Legnicy działa agencja towarzyska.

Są granice immunitetu i Patryk Jaki właśnie przekonał się o tym na własnej skórze.
Sprawa cywilna, którą Robert Kropiwnicki wytoczył politykowi PiS w 2016, przeszła całą drogę aż do Sądu Najwyższego – ten uznał wczoraj, że Jaki jednak nie może zasłaniać się immunitetem i jak najbardziej może odpowiadać za pomówienie. Wyrok te jest precedensowy, bowiem do tej pory nikt nie odważył się jasno stwierdzić, czy posła można sądzić za rzucane publicznie oszczerstwa.

Już na etapie rozprawy w SO w Warszawie sędzia Alicja Fronczyk uznała, że Patryk Jaki podczas dyskusji o reformach prokuratury i sądownictwa celowo zastosował atak personalny, aby zdyskredytować krytykującego go merytorycznie posła opozycji.

„Nie ma podstaw konstytucyjnych by immunitet traktować jako środek mający zapewnić bezkarność parlamentarzysty, który narusza prawo” – napisała w orzeczeniu. Wówczas Patryk Jaki groził jej postępowaniem dyscyplinarnym. Później przepraszał. Wnioskował również o wyłączenie sędzi Fronczyk z tej sprawy na dalszym etapie, jednak Sąd Apelacyjny nie wyraził na to zgody.

Teraz po wtorkowym orzeczeniu okazuje się, że może rozpocząć się nowa sprawa cywilna, w toku której Jaki będzie odpowiadał za swoje słowa jak „zwykły” obywatel. W dodatku sprawa prawdopodobnie znów trafi właśnie do sędzi Fronczyk.

Share Button

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*