Site icon Portal informacyjny STRAJK

Sąd rozstrzygnie, czy można mówić o faszystowskich korzeniach ONR

Gdy wszystkie polskie media komentują głośny reportaż TVN o polskich neonazistach, jedni politycy prawicy udają zdziwionych jego treścią, a inni przekonują, że dopiero teraz zostanie zrobiony porządek z miłośnikami Hitlera. Sąd w Elblągu będzie rozstrzygał, czy lewicowy aktywista obraził ONR, pisząc o jego faszystowskich, ksenofobicznych i antysemickich korzeniach.

https://twitter.com/1934ONR

Prywatny akt oskarżenia przeciwko Robertowi Kolińskiemu, działaczowi partii Razem, wniósł Jacek Gierwatowski, który z kolei działa w Obozie Narodowo-Radykalnym w Elblągu. Nacjonalista żąda, by Koliński przeprosił za wpisy na Facebooku, w których nazywał Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych „haniebnym wydarzeniem”, a ONR i Młodzież Wszechpolską określił mianem organizacji „w sposób jawny odwołujących się do swych przedwojennych, faszystowskich, antysemickich, rasistowskich i ksenofobicznych korzeni”. Dodatkowo lewicowiec miałby wpłacić 2000 zł na Fundację Pomoc Patrioty.

Wiosną ubiegłego roku sąd rejonowy w Elblągu umorzył postępowanie, stwierdzając, że Koliński wyrażał tylko własne zdanie, w granicach standardów obowiązujących na portalach społecznościowych. Sąd okręgowy uwzględnił jednak odwołanie Gierwatowskiego i zobowiązał pierwszą instancję do przeprowadzenia ponownego postępowania. Sprawa trwa, a działacz ONR zamierza w jej toku dowieść, że jego organizacja wcale nie propaguje faszyzmu. Trójmiejską „Gazetę Wyborczą” przekonywał, że nazywając nacjonalistów „faszystami” Koliński podważa zaufanie społeczne do jego samego, a także sprawił, że tegoroczny marsz Żołnierzy Wyklętych w Elblągu, w porównaniu z poprzednią edycją, był frekwencyjną porażką.

Do tego samego próbowali przekonać sąd świadkowie, działacze i sympatycy organizacji narodowej, którzy zeznawali w tym tygodniu przed elbląskim sądem. Tłumaczyli m.in., że ONR ma radykalizm w nazwie, bo ma radykalne poglądy m.in. w sprawie demokracji. „My w ONR jesteśmy za strukturą hierarchiczną. Uważamy, że władza nie może być wybierana przez społeczeństwo, tylko przez określone osoby, które zasłużyły się dla narodu” – takie słowa padły w toku składania zeznań.

Robert Koliński podkreślał natomiast, że gdy pisał o ONR na Facebooku, podkreślał jego związki z przedwojenną organizacją i z tego też powodu wyrażał pogląd, że takie ugrupowanie nie powinno występować jako współorganizator publicznego marszu. Skrajnie nacjonalistyczny charakter i fascynacje zagranicznymi faszystami w wydaniu przedwojennego ONR nie budzą wątpliwości w poważnej literaturze historycznej.

Wyrok ma zapaść za mniej więcej miesiąc.

Exit mobile version