Menora

Autorzy „Dalej jest noc…” muszą przeprosić, uznał sąd. Teraz się zacznie. To koniec procesu dotykającego niesłychanie delikatnej materii, jaka są stosunki polsko-żydowskie, ze szczególnym uwzględnieniem ostatnich 100 lat.

Co otóż orzekł sąd, nieprawomocnym jeszcze wyrokiem? Orzekł, że autorzy książki „Dalej jest noc” napisali nieprawdziwe informacje dotyczące jednego z opisanych w publikacji mężczyzn. Zajęły one, te informacje, jeden akapit. Autorzy książki muszą, nieprawomocną decyzją sądu, krewną owego mężczyzny przeprosić. Nie muszą płacić gigantycznej kwoty 100 tysięcy złotych, których żądała.

Co to oznacza? Tyle, że w jednym akapicie tej bardzo ważnej książki autorzy napisali nieprawdę. Sąd nie zdyskwalifikował ani książki, ani autorów. Koniec.

Koniec? Oczywiście, że nie! Z jednej strony oczekiwać należy tradycyjnego antysemickiego ścieku, który wyleje się w sieciach społecznościowych i niektórych szmatławych gazetkach. Z drugiej podniosą się głosy oburzenia (już się podniosły), że to zamach na wolność badań naukowych.

Nie, nie da się zakazać książek, które pokazują czarne karty historii polskiego narodu. Nie da się nakazać pisania i drukowania książek, w których jakieś najmimordy będą udowadniać, że polski naród był wyłącznie bohaterski, biały i puszysty, a z tyłu szumią husarskie skrzydła. No i dzięki Bogu. Naród, który wierzy absolutnie w swoją wyjątkowość, staje się zagrożeniem dla siebie samego i świata. Popatrzcie na Stany Zjednoczone.

Za przesadzone jednak uważam stanowisko, że nie wolno uczonych stawiać przed sądem za ich dzieła. Nieprawda. Każdy człowiek ma prawo bronić dobrego imienia swojego i swoich bliskich. Przewiduje to konstytucja. Oczywiście, byłoby niedopuszczalne, gdyby działalnością naukowców zajmowała się z urzędu prokuratura. I niepokoi, że pozew, przedstawiony autorom „Dalej jest noc..” został wsparty przez niepaństwową, owszem, fundację, w której jednak roi się od ludzi, ciasno związanych z obecną władzą. To może budzić wątpliwości co do autonomicznego działania powoda.

Nie ma siły, która udowodni, że polska nacja była immunizowana od antysemityzmu w jego najbardziej krwawych, zbrodniczych i obrzydliwych przejawach. Naród, który ma odwagę patrzeć na najczarniejsze strony swojej historii, będzie miał też odwagę czynić co w jego mocy, by one się nie powtórzyły. Każdy naród ma pełne prawo do dumy ze swoich najjaśniejszych stron i swoich bohaterów. Byli Polacy, którzy mieli ręce we krwi żydowskich sąsiadów i tacy, którzy Żydów ratowali, często ceną swojego życia. Swoją przeszłość trzeba badać wciąż od nowa, nie bojąc się, że z tych badań wynika, że pierwszych było więcej, niż chcemy się przyznać, a drugich mniej, niż przyzwyczailiśmy się sądzić. Ale historii nie należy się bać. Znając prawdę, będziemy mocniejsi.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Jak wygrywaliśmy wojnę hybrydową

Musieliśmy trzymać ich pod gołym niebem, bo tego wymagała nasza racja stanu. Narazilibyśmy…