Ostatnia przepychanka o dwa statki – jeden należący do Frontexu, drugi do włoskiej policji skarbowej – trwała od soboty. Na statkach znajdowało się około 450 uratowanych migrantów. Ale włoski rząd nie pozwolił im przycumować do wybrzeża Sycylii dopóki kilka państw UE nie zadeklarowało, że solidarnie rozdzieli między siebie ocalonych.

Zgodę na zacumowanie statków wydał włoski MSZ w nocy z niedzieli na poniedziałek. Przedtem Matteo Salvini twardo stał na stanowisku: „Chcemy, żeby się Unia Europejska obudziła i przypomniała sobie, że istnieje. Chcemy, żeby solidarnie podzielono 450 migrantów ze statków u brzegów Sycylii”. Również premier Conte wystosował w tej sprawie list otwarty do Donalda Tuska, Jean-Claude’a Junckera i innych przywódców unijnych.

W końcu, kiedy Francja, Niemcy, Malta, Hiszpania i Portugalia zadeklarowały, że przyjmą po 50 migrantów, Włochom zostawiając resztę, zezwolono na zacumowanie statków czekających na redzie portu Pozallo.

Uchodźcy przybyli oczywiście z Libii. Przypłynęli kutrem rybackim, z którego zgarnęły ich Frontex i Gwardia Finansowa. Niektórzy z nich po zejściu na ląd trafili prosto do szpitali – były wśród nich ciężarne kobiety i dzieci. Rząd Włoch ogłosił, że otrzymają wszelką niezbędną pomoc.
Włochy ogłosiły „wielkie polityczne zwycięstwo” i przełom, ponieważ, jak powiedział wicepremier Luigi Di Maio, „po raz pierwszy zdarzyło się, że jeszcze zanim migranci zeszli ze statku, zapadła decyzja o ich rozlokowaniu w krajach UE”, a więc „migranci przybyli nie do Włoch, a do Europy”. A wszystko dzięki premierowi, który „przez dwa dni dzwonił do europejskich liderów”.

Nie minął jeszcze tydzień od politycznej awantury wokół statku „Diciotti” należącego do włoskiej straży przybrzeżnej. 67 migrantów z Afryki zostało przez niego przejętych z prywatnego transportowca, którego zacumowania odmówiono w porcie Trapani, również na Sycylii. Po przejęciu migranci oczekiwali na pozwolenie kolejne 3 dni, na pokładzie wybuchł więc bunt, doszło do ataku na załogę, interweniowała policja. Aresztowano dwie agresywne osoby, migrantów z Sudanu i Ghany.

W końcu w czwartek 12 lipca interweniował sam prezydent Włoch Sergio Mattarella, który nakazał Contemu ostatecznie wpuścić statek do portu. Zdecydowana reakcja głowy państwa wywołała z kolei sprzeciw szefa MSW.

Matteo Salvini był zdania, że pierwszy statek, który uratował migrantów, nie powinien w ogóle zawijać do portu włoskiego, a skierować się z powrotem do Libii. Uchodźcy jednak boją się tam wracać – libijska straż przybrzeżna znana jest z brutalnego traktowania migrantów i stosowania w ośrodkach przemocy fizycznej oraz seksualnej.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Warszawa: aktywiści udaremnili eksmisję niepełnosprawnej kobiety. Był wśród nich świeży poseł Lewicy

Aktywiści lokatorscy, miejscy i lewicowi skutecznie zablokowali dziś na Żoliborzu eksmisję…