Ubiegający się o start w wyborach prezydenckich senator z Vermont spotkał się dziś rano w Watykanie z papieżem Franciszkiem. Obaj dżentelmeni wymienili uprzejmości, po czym przywódca katolików odleciał do Grecji. Sanders może być zadowolony, gdyż udało mi się zrealizować główny cel swojej wizyty w Europie.

Spotkanie było krótkie, według agencji Associated Press trwało pięć minut. Sanders udał się do Watykanu nie mając pewności, czy Franciszek zgodzi się na audiencje, gdyż według obowiązującego zwyczaju papież nie przyjmuje polityków, którzy prowadzą kampanie wyborczą. Dla Sandersa, który podobnie jak papież poddaje krytyce neoliberalny porządek społeczno-ekonomiczny, biskup Rzymu zrobił jednak wyjątek.

 

– Mieliśmy okazję spotkać się z nim dziś rano. To był wielki zaszczyt dla mnie, mojej żony, że mogliśmy spędzić z nim trochę czasu. Uważam, że jest on wyjątkową postacią, nie tylko dla obecnego świata, ale także dla współczesnej historii – mówił zadowolony Sanders. – Powiedziałem mu, że niesłychanie doceniam rolę, jaką odgrywa na tej planecie, podnosząc kwestie potrzeby gospodarki opartej na moralności, a nie chciwości – dodał polityk określający się jako demokratyczny socjalista. Sanders dodał również, że znajduje z papieżem płaszczyznę porozumienia w spojrzeniu na globalny system ekonomiczny, który w obecnym kształcie generuje biedę i skrajną niesprawiedliwość.

Dla rywala Hillary Clinton w wyścigu o nominację z ramienia Partii Demokratycznej spotkanie z papieżem było niezwykle potrzebne w walce o głosy obywateli w kolejnych prawyborach. Najbliższe starcie odbędzie się 19 kwietnia w stanie Nowy Jork, w którym dominującą grupą wyznaniową (39 proc.) są właśnie katolicy. Dla Sandersa zwycięstwo oznaczałoby podtrzymanie matematycznych szans na uzyskanie prawa startu. Była Pierwsza Dama prowadzi jednak w sondażach z wyraźną przewagą 14 pkt proc.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. KK nie zdoła już odbudować swojej historycznej pozycji (no chyba że w chorej na pisizm Polsce). Bogaci i średniobogaci ludzie którzy przestali chodzić do kościoła, nie wrócą już do niego nigdy. Ale jest na świecie jeszcze dużo biedoty szczególnie w Ameryce Południowej (i dlatego obecny papież pochodzi z Argentyny a nie np z USA). I to właśnie wśród biedoty znajduje się jeszcze wiele „zagubionych owieczek”, które KK liczy że pochłonie. Stąd obecny papież tyle bredzi o biedocie, a nie jak twierdzą stare zdewociałe pryki forumowe, bo Watykan zmienił kurs. Kurs to może zmienić okręt albo samolot a nie Watykan.

    1. Zapewne nie wiesz ale w Ameryce Południowej kościół miewa inne niż w naszej parafii oblicze. To tam zrodziła się teologia wyzwolenia, to tam jezuici ( !!!) wspierali biednych, wyzyskiwanych i działaczy związków zawodowych. Za to byli ekskomunikowani przez świętego JPII.
      W lewicowym rządzie Nikaragui funkcję ministra oświaty pełnił duchowny, ku niezadowoleniu naszego Świętego. Podczas wizyty w Nikaragui JPII z irytacją uciszał witających go rozentuzjazmowanych wiernych śpiewających jakąś pieśń – według niego komunistyczną. Bo tam, w Ameryce Południowej kościół czasem stawał w obronie zwykłych ludzi prześladowanych przez miłe Papieżowi Polakowi reżimy. Czasem za cenę życia jak Arcybiskup Romero zabity przy ołtarzu.

      Papież Franciszek nie jest produktem polskiego, sytego i zadufałego w sobie Episkopatu. Pochodzi ze stron gdzie kościół czasami miewał ludzkie oblicze. To dlatego przykłada wagę do biednych. A że otoczony jest przez mianowańców JPII, to rewolucji nie zrobi. W Polsce duchowieństwo jawnie daje do zrozumienia że wezwania Papieża do skromności i służby go nie dotyczą. Zarzucając Franciszkowi cynizm sprawiasz przyjemność swojemu Biskupowi.

    2. Ależ my wiemy ciulu, że Watykan nie zmienia kursu, tylko ratuje się rozpaczliwie, bo traci wiernych najszybciej tam, gdzie ci się wydaje, że jest ich matecznik. Najbardziej na świecie zlaicyzowanym państwem jest … Urugwaj (zagadka – jaki to kontynent?), a nowe kościoły protestanckie podbierają wiernych na wyprzódki. W Brazylii już tylko niewiele ponad 50% deklaruje katolicyzm. Długa droga przed nimi po tej Nowej Reformacji, i ciężka, ale życzę im szczęścia.

    3. wg Wiki w Urugwaju jest 12 proc. ateistów, 46 proc. katolików i 40 proc. wierzących innych wyznań

  2. Tak, wyborcy Sandersa są na ogół przytomni na umyśle, doceniają zarówno znaczenie Watykanu jak zmianę jego kursu (może niewystarczającą ale zauważalną) pod kierunkiem Franciszka i obce im są antyreligijne obsesje histeryczek z polaczkowatego zaścianka.

    1. Na szczęście zawsze w polaczkowatym zaścianku znajdzie się zrównoważony intelektualysta, oczywiście z pierwszorzędną klasą, który napiętnuje antyreligijne obsesje histeryczek.
      Ach, czymże byłby polaczkowaty zaścianek bez Was!

    2. Gdyby religianci tak „obsesyjnie” nie pchali mi się do łóżka i do portfela, to bym na nich (na was?) lała koncertowo.

    3. Tobie sie ktos pcha do łóżka?! No prosze cie nie pochlebiaj sobie :))

    1. „Dla rywala Hillary Clinton w wyścigu o nominację z ramienia Partii Demokratycznej spotkanie z papieżem było niezwykle potrzebne w walce o głosy obywateli w kolejnych prawyborach”

    2. @piotruś
      Wiele, albo i wszystko, wskazuje na to, że wyborcy Sandersa są przytomni na umyśle i spotkanie z Franciszkiem nie ma dla nich większego znaczenia.
      No, może się mylę. Tak czy inaczej, to że Sanders tak długo utrzymuje się w grze wyborczej jest cudem.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Wyborczy show Trumpa: „Ameryka silna i dumna”, ale kiepsko w sondażach

74-letni miliarder Donald Trump, człowiek, który prawie cztery lata temu niespodziewanie p…