W Twoim miejscu pracy przeprowadzane są grupowe zwolnienia? Powoli przyzwyczajasz się do widoku pustoszejących biurek, ckliwych pożegnań i smutnych spojrzeń,  a Twoje serce bije mocniej za każdym razem, kiedy szef albo pani z HRów zaprasza Cię na rozmowę? Każdy poranek rozpoczyna się od nerwowego spazmu i nawracającego pytania: czy dziś przyjdzie pora na mnie? Nie musisz się lękać. Ba, nawet nie powinieneś, bo to źle robi na morale zespołu. A atmosfera podczas kryzysu to przecież rzecz kluczowa. Uśmiechać musisz się nawet, gdy się boisz. Wcale nie masz ochoty? Nie martw się, kierownicy wyszkoleni przez znanego miliardera już o to zadbają.

“Jak utrzymać morale zespołu tnąc pensje i zwalniając ludzi?” – debatę pod takim tytułem zorganizowała Incredible Academy, inicjatywa trzeciego na liście najbogatszych Polaków, Sebastiana Kulczyka. Tak zapowiedziane wydarzenie, podczas szalejącego kryzysu i dramatów ludzkich, mogło się zakończyć tylko wizerunkową katastrofą. Na ścianie eventu pojawiło się mnóstwo negatywnych komentarzy, których autorzy zwracali uwagę na odrealnienie i bezczelność człowieka dysponującego fortuną o wartości 6,5 miliarda złotych. 

Oto niektóre z nich:

“Ale po co ciąć wynagrodzenia i zwalniać pracowników (robotników)? Wystarczy zredukować wielkość zarządu lub (i) zmniejszyć jego wynagrodzenie o 50 proc.. Siła produkcyjna zostanie zachowana, miejsca pracy zachowane – cud, miód i malina” 

“Wspaniały tytuł, rysujący podejście klasy panującej do siły roboczej! Czy możemy poprosić webinar: jak głodzić pracowników, wywołując u nich pogodny uśmiech i chęć wyrobienia 200 nadgodzin? To tylko pół kroku dalej, kaman” 

“Brakuje jeszcze krótkiego poradnika jak zoptymalizować zużycie paliwa podczas wywożenia chorego pracownika do lasu” 

Podobnych i jeszcze ostrzejszych opinii opublikowano setki. Organizatorzy wyraźnie się przestraszyli, bo wkrótce nazwa eventu została przemianowana na dość niezgrabny eufemizm: “Zespół w firmie. Trudne decyzje w trudnych czasach”. 

Incredible Academy to, jak sama o sobie pisze, inicjatywa wsparcia dla właścicieli startupów, stawiająca sobie za cel wspieranie młodych biznesmenów podczas kryzysu. Zgodnie z ideą programu InCredibles uczestnicy szkoleń uzyskają praktyczne wskazówki, rozwiązania i konkretne odpowiedzi na pytania związane z prowadzeniem biznesu w czasach pandemii koronawirusa SARS-CoV-2”. Organizatorzy zapewniają, że “formuła programu Incredible Academy jest w najwyższym możliwym stopniu dostosowana do oczekiwań i najważniejszych potrzeb uczestników, tak aby realnie wspierać rozwiązywanie bieżących problemów lub korzystać z pojawiających się w tym okresie okazji do rozwoju”

Zastanawiacie się pewnie, kto został zaproszony do dyskusji o pozbawieniu ludzi pracy podczas kryzysu. Przedstawiciele związków zawodowych? Pracownicy zagrożeni zwolnieniem? Jeszcze czego. Na ekranie ujrzeliśmy twarze właścicieli i kadry zarządzającej. 

 – Pierwsze co, jak zobaczyłam to wydarzenie, to aż przecierałam oczy ze zdumienia – przyznaje Anna Sikora, specjalistka ds. komunikacji w social mediach w Lewicy Razem. – Jak można, bez jakiejkolwiek żenady, organizować spotkanie kołczingowe o tym, jak zwalniać ludzi i nie popsuć sobie humoru. Przecież zwolnienia w trakcie kryzysu ekonomicznego to tragedie dla ludzi. 

Czy zmiana nazwy wydarzenia cokolwiek zmienia? — Wizerunkowo była to kompletna klapa, jednak doceniam, że organizatorzy zorientowali się, jak wielkie głupstwo popełnili tym tytułem. Pracownik fundacji Kulczyka przeprosił i to bez żadnego zwanego przeze mnie Chajzer-apology. Czyli nie poleciało „Wszyscy popełniamy błędy, chcąc utrzymać najwyższe standardy w naszej firmie wpłacimy 100 zł na biedne dziecko”, tylko faktyczne przeprosiny. Ale może dlatego, że to najprawdopodobniej pisał zwykły pracownik – powiedziała Anna Sikora. 

W rolę prowadzącego wcielił się Jarosław Sroka, bliski współpracownik jaśnie pana Sebastiana, a wcześniej jego ojca Jana. Wieloletni członek zarządu Kulczyk Holding (obecnie KI ONE), odpowiedzialny za nadzorowanie obszarów komunikacji korporacyjnej, relacji inwestorskich, marketingu oraz public relations, członek Rady Programowej Akademii Liderów Rynku Kapitałowego oraz neoliberalnego think tanku  Forum Obywatelskiego Rozwoju. Jego rozmówcami byli: Iwona Suchomska, specjalistka od zarządzania zasobami ludzkimi, obecnie CEO Keystone Consulting oraz inny potężny karbowy – Maciej Noga, dyrektor zarządzający Pracuj Ventures, współzałożyciel oraz przewodniczący Rady Nadzorczej Grupy Pracuj. 

Obejrzenie godzinnej dyskusji to ciekawe doświadczenie poznawcze.

Arystokracja poganiaczy rozprawia sobie o przestawianiu pionków na szachownicy. Tak, aby w trudnym momencie wyjść na swoje.

W wypowiedziach nieustannie przewija się groźba zamknięcia przedsiębiorstwa – za każdym razem jako straszak uzasadniający zwolnienia czy cięcia pensji. Goście radzą, by przed sporządzeniem listy wyrzuconych włączyć cały zespół do wspólnej dyskusji na temat przetrwania firmy – objaśnić im konieczność, powagę sytuacji, wzmocnić poczucie współodpowiedzialności za przedsiębiorstwo, dla którego jest tylko jeden ratunek – oszczędności na pracownikach. Na pytanie: czy po kryzysie ci, którzy szczęśliwie zachowają zatrudnienie będą również zapraszani do partycypacji w zarządzaniu i równego podziału zysków – szanowni goście nie odpowiedzieli, jednak z pasją zaznaczali wagę „solidarnego podejścia do ponoszenia konsekwencji kryzysu” – zjawiska ponoć nowego i jakże dla biznesowych serc krzepiącego. Kategoria pracownika pokornie przyjmującego terapię oszczędnościową, nie szukającego rozwiązania w zbiorowej artykulacji sprzeciwu, czy broń boże – strajku, była jednym z głównych motywów tego wywodu.

Jakże piękne zaokrąglenia padły w tej dyskusji.  Zapomnijcie o “zwolnieniach”. Nastał czas „odejść” i „pożegnań”. Wsłuchując się w takie słowa, człowiek ma ochotę wyjść z domu i zakupić wieniec pogrzebowy ze wzruszenia. Paneliści zalecali, aby w pierwszej kolejności “pożegnać” tych, którzy generują najmniejszą wartość dla firmy. Publiczność pyta: a więc chora na raka pracownica też musi wylecieć, jeśli w rankingu produktywności jest w ogonie. W tym momencie zapadło wymowne milczenie. Pani Suchomska, z pełną współczucia minką wyjaśniła, że to “pytanie natury moralnej”, a więc niekoniecznie zbieżne z tematem dyskusji. Jej kolega, pan Noga, oznajmił zirytowanym głosem, że nie widzi związku tego zagadnienia z sytuacją właścicieli startupu. No cóż, wypada wierzyć, że nikt w tej branży na nowotwór jeszcze nie zachorował. 

Prezes Noga błysnął jeszcze opowieścią o magii „transparentności”  i „szczerości” w komunikacji z podwładnymi. Przytoczył historię firmy, której szef porozmawiał uczciwie z pracownikami, naświetlając im kondycję finansową firmy. I wtedy stało się coś pięknego – personel pogodził się z perspektywą pracy przez trzy miesiące za darmo. „Ludzie byli w stanie już w tym momencie odpuścić swojej pensje i dalej być zaangażowanymi”.

„Czy zwolnionym pracownikom też zależy na tym, żeby firma przetrwała?” – zapytała jedna z osób oglądających transmisję. Co ciekawe, goście nie wyczuli dość oczywistej ironii i zupełnie poważnie zastanawiali się, co firma może zrobić aby człowiek, który stracił pracę wciąż przejmował się jej losem. Padały propozycję: polecić go innym pracodawcom, zapewnić możliwość powrotu po przezwyciężeniu kryzysu czy wytłumaczyć mu szczerze, że jego bezrobocie jest warunkiem koniecznym przetrwania przedsiębiorstwa.

A to tylko przedsmak tego, co usłyszycie oglądając całą debatę.

Asumptem do zorganizowania tej wymownej wymiany zdań była ciężka sytuacja startupów podczas epidemii. W opisie wydarzenia czytamy: “Ponad 1/3 ankietowanych przez nas founderów startupów wskazała jako jeden z palących problemów związanych z kryzysem spowodowanym pandemią COVID-19 utrzymanie wysokich morale swojego zespołu w tym trudnym okresie. Podczas nadchodzącego webinaru wspólnie z ekspertami będziemy szukali na to sposobu” 

Startuperzy mają problem, bo nie wszyscy mogą liczyć na wsparcie swoich inwestorów – najczęściej właścicieli wielkich firm, którzy w ramach paternalistycznego gestu obejmują mecenat nad tymi-którzy-dopiero-zaczynają. Okazuje się, że tatusiowie raczkującego biznesu w obliczu kryzysu nie zawsze wspierają swoje pociechy. Na dodatkowe inwestycje może liczyć jedynie 24,5 proc. właścicieli startupów, którzy wzięli udział w badaniu portalu MamStartup. 38,8 proc. czuję się pozostawionymi na pastwę losu. 

Podczas pierwszej konferencji ekspertów od Kulczyka można było usłyszeć całkiem rozsądne propozycję.  Marcin Hejka – współzałożyciel i general partner OTB Ventures zauważył, że podczas kryzysu właściciele dużych podmiotów sponsorujących startupy powinni skupić się na wsparciu spółek ze swoich portfeli. Można się domyślić, że prezes chciałby w ten sposób uniknąć zwolnień, co uczciwie należy pochwalić. 

Michał Iwański, ekonomista w rozmowie z Portalem Strajk zwraca uwagę, że organizowanie takich wydarzeń świadczy o tym, że Sebastian Kulczyk nie posiada cech, które pozwalały jego ojcu utrzymać się przez wiele lat na szczycie. – To poważny błąd wizerunkowy. Takie bezczelne pogawędki wywołują zrozumiałą reakcję gniewu, a co więcej – stawiają Sebastiana Kulczyka w centrum dyskusji społecznej, na której on może tylko stracić. Jeśli to będzie w takim kierunku zmierzać, to jeszcze z miliardera zrobi się z niego zwykły milioner – mówi półżartem, zwracając też uwagę na inne opłakane w skutkach posunięcia biznesowe Sebastiana Kulczyka. – Postawienie pałacu w samym sercu Puszczy Noteckiej było inwestycją nie tylko skazaną na spektakularne straty, ale również generującą oburzenie społeczne. Jan Kulczyk potrafił przeprowadzać swoje interesy po cichu i robił to skutecznie. Sebastianowi wychodzi to znacznie gorzej.  

Zdaniem ekonomisty zajmowanie się startupami przynosi głównie splendor. Rozsądni gracze unikają lokowania środków w takich przedsięwzięciach.

– Aby wyjść na tym na swoje, potrzeba naprawdę wielkiej wiedzy biznesowej i sporo szczęścia. Poważni inwestorzy nie mają takich skłonności – kwituje.  

Lewicowy działacz społeczny Jan Śpiewak określił dyskusje o zwalnianiu ludzi i cięciu pensji jako “szczytowe osiągniecie naszego dzikiego kapitalizmu w bieda-coachingowej wersji”

“Sebastian Kulczyk odziedziczył po ojcu – wielkim prowizjonerze – majątek w wysokości blisko 7 miliardów złotych. Jan Kulczyk dorobił się tych ogromnych pieniędzy na kontaktach z politycznym establishmentem III RP. Fortuna jego syna związana jest z prywatyzacją polskich browarów. Kilka lat temu sprzedał Kompanię Piwowarską za miliard funtów. W Polsce odprowadziłby za to nawet 750 milionów złotych podatków. Zaradny Sebastian jednak wyprowadził spółkę do raju podatkowego i do polskiego budżetu nie wpłynęła nawet złotówka” – napisał Śpiewak. Aktywista zaproponował też tytuł kolejnego szkolenia: “Jak uwłaszczając się na gigantycznym majtku, wydymać 38 milionów Polaków i mieć okładkę w Forbsie”.

Piotr Szumlewicz, szef Związkowej Alternatywy uważa, że organizatorzy happeningu bardzo dobrze wpisują się w politykę rządu, która polega na łączeniu propagandy sukcesu z obniżkami płac i zwalnianiem pracowników. – Widać więc, że rozumowanie Sebastiana Kulczyka biegnie tymi samymi torami, co Mateusza Morawieckiego. Natomiast tego typu ideologia wprost wyrażana przez jednego z czołowych polskich biznesmenów pokazuje, że w czasie epidemii konflikt klasowy przybiera na sile – zauważył związkowiec, który wskazał również na odrażający moralnie wymiar tej sprawy. – To wydarzenie przedstawia Kulczyka jako zdemoralizowanego, cynicznego wyzyskiwacza, a zarazem menedżera, który nie potrafi dobrze zarządzać firmą – powiedział Szumlewicz w rozmowie z Portalem Strajk.

 

patronite

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. nie ma nic śmieszniejszego niż kapitalistyczny agit-prop i jego politrucy… ktoś to wszystko traktuje poważnie?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Dlaczego uwięzieni w Gostyninie zorganizowali strajk?

23 czerwca 2020 media obiegła wiadomość, że w Gostyninie, w Ośrodku dla osób uznanych za n…