Podczas trwającej obecnie sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ sekretarz generalny Ban Ki-mun zaapelował do krajów świata o przyjęcie 1,2 miliona uchodźców najbardziej potrzebujących pomocy.

www.flickr.com/photos/mononoke/ashitakasan
www.flickr.com/photos/mononoke/ashitakasan

Sekretarz przypomniał też, że w ciągu całego ubiegłego roku udało się rozmieścić w innych krajach jedynie 100 tysięcy uchodźców.

Jak poinformował Ban Ki-mun, 90% z nich znajduje się w ośmiu krajach: Etiopii, Iranie, Jordanii, Kenii, Libanie, Pakistanie, Turcji i Ugandzie. Zaznaczył, że są to państwa o średnich bądź niskich dochodach i same często potrzebują międzynarodowej pomocy. Wysoki Komisarz ONZ ds.  Uchodźców ocenia, że całkowita liczba przymusowych przesiedleńców sięga już 65 milionów, z czego około połowy stanowią dzieci. Jak wynika z danych przedstawionych przez komisarza, co minutę 24 osoby zostają pozbawione dachu nad głową tj. czterokrotnie więcej niż w ubiegłym dziesięcioleciu.

Na ponad trzy miesiące przed rozpoczęciem obecnej sesji ONZ Ban Ki-mun odbył w Brukseli spotkanie z przywódcami państw członkowskich Unii Europejskiej, gdzie również wzywał do bardziej sprawiedliwego i humanitarnego rozwiązania problemu uchodźców. – W świecie bogatszym niż kiedykolwiek wcześniej i bardziej zdolnym do rozszerzania swej wiedzy powinniśmy lepiej sobie radzić niż do tej pory i czynić dobro dla obecnego i przyszłych pokoleń – mówił wówczas Ban Ki-mun.

Problem masowej emigracji dotyczy nie tylko uchodźców z Syrii i innych krajów Bliskiego Wschodu. Występując podczas sesji prezydent Meksyku Enrique Peña Nieto zwrócił uwagę na masowy przypływ do Meksyku emigrantów z państw Ameryki Środkowej. Poinformował, że co roku południową granicę Meksyku przekracza ponad 400 tys. osób, a ich liczba w ciągu ostatnich czterech lat wzrosła niemal trzykrotnie. W swoim wystąpieniu mówił m.in. o potrzebie podjęcia działań mających na celu społeczno-ekonomiczną integrację uchodźców, przy czym szczególną uwagę należy poświęcić dzieciom i małoletnim, którzy byli zmuszeni do opuszczenia własnego kraju.

Krytycznie natomiast wobec propozycji  Ban Ki-muna odniosły się władze Libanu, na którego terenie znajduje się procentowo największa w stosunku do całej ludności liczba uchodźców z Syrii. – Ministerstwo Pracy nie jest zainteresowane jakąkolwiek decyzją podjętą dziś w Nowym Jorku dotyczącą tematu syryjskich uchodźców, jeśli nie będzie on uwzględniać ich powrotu do kraju – oświadczył minister pracy Libanu, Sejaan Qazzi, dodając: „Jeżeli powrót Palestyńczyków do Palestyny jest prawem, to powrót Syryjczyków do Syrii jest obowiązkiem”. Zaznaczył też, że jego rząd ma w tej kwestii opracowany kompleksowy obliczony na dwa lata, który będzie stopniowo wdrażany w życie z początkiem przyszłego roku.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Nowa Zelandia zmieni nazwę, a Barbados wypowie posłuszeństwo królowej brytyjskiej? „Czas pogrzebać kolonialną przeszłość”

W ostatnich dniach na dwóch przeciwległych krańcach kuli ziemskiej miały miejsce dwa wydar…