Jeden popis hipokryzji w wykonaniu administracji Trumpa goni następny. Najpierw prezydent, który płakał nad zabitymi dziećmi z Chan Szajchun, pominął wyniosłym milczeniem innych małych martwych Syryjczyków – bo pochodzili z miejscowości lojalnych wobec Baszszara al-Asada. Dziś natomiast jego Sekretarz Obrony opowiedział, w jaki sposób chce zakończyć wojnę w Jemenie.

James Mattis / fot. Wikimedia Commons

Konflikt ten pozostaje w cieniu wojny w Syrii nie bez przyczyny. Trwa krócej (od trzech lat) i z racji mniejszej liczby mieszkańców Jemenu pochłonął mniej ofiar („tylko” 10 tys. zabitych, 3 mln wypędzonych, plus klęska głodu), ale nie jest szeroko omawiany przez media głównie dlatego, że większość tychże ofiar spowodowała interwencja zbrojna sojusznika Stanów Zjednoczonych – Arabii Saudyjskiej. Dążąc do pokonania wspieranej z kolei przez Iran partyzantki Huti nieustannie przeprowadza ona bombardowania jemeńskich miast, nie oglądając się na straty wśród cywilów. Ostatnie doniesienia o zniszczeniach pochodzą dosłownie sprzed kilku godzin.

Czy Donalda Trumpa rusza na ten widok sumienie? Bynajmniej. Goszczący dziś w Arabii Saudyjskiej Sekretarz Obrony James Mattis, gorący orędownik najazdu na Syrię, oznajmił, że w przypadku Jemenu nie widzi innego zakończenia konfliktu, jak… rozwiązanie polityczne drogą prowadzonych przez ONZ negocjacji. Zapewnił, że Stany Zjednoczone postarają się, by rozmowy zakończyły się powodzeniem – do tej pory wszystkie siedem prób zawieszenia broni prędzej czy później załamywało się. Bardziej niepokojąco zabrzmiały jego sugestie, że Stany Zjednoczone bardziej zaangażują się w konflikt i „bardziej bezpośrednio” pomogą Saudom i mniejszym państwom Zatoki Perskiej, które pomagają im w walce o całkowitą dominację na Półwyspie Arabskim.

W programie pobytu Mattisa jest jeszcze spotkanie z królem Salmanem i czołowymi przedstawicielami saudyjskiej dynastii. Z pewnością będą oni próbowali przekonać go do tego, by USA w Jemenie nie ograniczało się do dyskretnego doradztwa i dzielenia się danymi wywiadowczymi. Nie są bez szans.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Jakiej agresji. Wbijcie sobie do głowy, że imperium dobra to najkosztowniejsze państwo na świecie. I imperium dobra trzeba ratować za wszelką cenę. Niestety nasze ukochane dobro znajduje się w permanentnym stanie kryzysu od połowy lat 90 i jedynym wyjściem jest zdobycie przez imperium nowych kolonii, bowiem dobro przetrwa jedynie dzięki tanim surowcom które pozostałym sprzeda najdrożej jak się da…

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Zarząd LOT chce uznania strajku z 2018 r. za nielegalny. Zarzuca związkom „niezgodny z prawem nacisk ekonomiczny”

Zarząd Polskich Linii Lotniczych LOT zgłosił do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną w sprawi…