Site icon Portal informacyjny STRAJK

„Socjalny” rząd udzielił „konkurencyjnego grantu” potężnemu bankowi

Wicepremier Morawiecki oszalał ze szczęścia. Polskę czeka „ubogacanie naszej biznesowej ziemi”, nasz kraj pokazał „lwi pazur kompetencji”. Co się takiego wydarzyło?

Siedziba JP Morgan Chase na nowojorskim Manhattanie / fot. Wikimedia Commons

Bankier zamieniony w polityka rozpływał się w zachwytach nad wkroczeniem do Polski banku JP Morgan Chase. Co więcej, dyrektor zarządzający jednej z największych firm w branży Steve Cohen obiecał 3000 dobrze płatnych miejsc pracy w ciągu najbliższych kilku lat. Co znaczy „dobrze płatnych”? Niestety Cohen ograniczył się do ogólnikowych informacji o zarobkach konkurencyjnych jak na polskie warunki. O szczegóły nikt nie dopytał, zwłaszcza, że firma nie wie nawet dokładnie, jakie zadania powierzy otwartemu w Polsce centrum operacyjnemu.

Zamiast tego Mateusz Morawiecki snuł coraz bardziej fantasmagoryczną wizję. Wyraził nadzieję, że pojawienie się centrum operacyjnego JP Morgan w Polsce samo z siebie pozwoli na kilka miesięcy wzrostów giełdowych. – Polski rząd i inwestor mają zbieżny interes – przyciągać Polaków z całego świata, którzy będą ubogacać naszą biznesową ziemię – mówił Morawiecki cytowany przez niemal równie zachwycony portal money.pl. „Zapomniał” dodać, że inne wielkie firmy z branży (np. Goldman Sachs albo UBS) dawno działają nad Wisłą. Wywołały nadzwyczajny przełom w funkcjonowaniu gospodarki? Niekoniecznie.

Większą korporacyjną nowomową raczył Polaków tylko sam Steve Cohen, który opowiadał, jak to „JP Morgan uznaje Polskę za kraj pełen energii, działania, determinacji, ekonomicznej wizji i przede wszystkim szans”, a aktualny rząd „napędza wzrost ekonomiczny”. Jednym z aspektów napędzania, o którym wspomniał, jest reforma podatkowa. Cóż, nie można było tak po prostu stwierdzić, że wielki biznes przenosi się po prostu tam, gdzie wie, że państwo będzie od niego oczekiwać tyle, co nic.

Morawiecki nie powiedział bowiem, co dokładnie polski rząd obiecał potężnej instytucji finansowej w zamian za wybranie Warszawy, a nie np. Budapesztu, który też starał się ściągnąć do siebie JP Morgan Chase. Zapewniał, że państwowe zachęty nie były wyższe, niż się to ogólnie praktykuje. Tyle, że znając praktykę Morawieckiego i jego pomysły np. w zakresie zamiany całej Polski w specjalną strefę ekonomiczną nie brzmi to zbyt dobrze. Tym bardziej, że Cohen oznajmił, że bank (przypomnijmy – jedna z najpotężniejszych i najbogatszych firm na świecie) otrzymał od polskiego państwa „bardzo konkurencyjny grant”.

Exit mobile version