Minister Zalewska tydzień temu podpisała rozporządzenie zmieniające system oceny pracy nauczycieli – na gorszy. Bardziej subiektywny, uzależniony od dyrektorów placówek, ale również obligatoryjny co trzy lata, co dołoży papierkowej roboty dosłownie wszystkim.

fot. Piotr Nowak

Zalewska podpisała rozporządzenie pomimo sprzeciwu związków zawodowych, które zwracały uwagę, że teraz dyrektorzy szkół będą mogli faworyzować swoich ulubieńców, a innym rzucać kłody pod nogi. To oni bowiem zgodnie z nowymi zasadami doprecyzowują wskaźniki ocen w regulaminie.

Już w styczniu, po pierwszej nowelizacji Karty nauczyciela, dyrektorzy zaczęli pisać nowe regulaminy pracy pedagogów. Do redakcji „Dziennika Gazety Prawnej” wpływały przykładowe, przesłane przez nauczycieli dokumenty, z których wynika, że władze szkoły przychylniej patrzyły na ewentualny awans, jeżeli nauczyciel spełniał ich wydumane wymagania np. „promował szkołę w internecie” albo poprowadził za darmo dodatkowe zajęcia. Zarówno „Solidarność” jak i ZNP apelują, by dyrektorom szkół aż takiej swobody w interpretacji ogólnych kryteriów oceny nie zostawiać, ponieważ zamiast „uwzględnienia specyfiki warunków pracy w danej szkole” – wyjdzie z tego uporczywe utrudnianie awansu. Zdecydowanie trudniej będzie tez dostać „500 plus dla nauczycieli” – czyli specjalny dodatek dla nauczycieli mianowanych, którzy zostaną ocenieni na „wyróżniający” (95 procent spełnionych kryteriów oceny pracy).

Kryteria MEN-owskie są na tak wielkim poziomie ogólności, że związki zawodowe łapią się za głowy. „Współpracę z rodzicami” czy „podejmowanie innowacyjnych rozwiązań organizacyjnych, programowych lub metodycznych w prowadzeniu zajęć dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych” mogą być przez szkoły interpretowane naprawdę dowolnie.

Od września pedagodzy będą co trzy lata obligatoryjnie oceniani przez dyrektorów w czterostopniowej skali (ogólne wytyczne dla nauczycieli stażystów, mianowanych i kontraktowych zapewnia MEN, szczegółowe wskaźniki placówki przygotowują same). Do tej pory o ocenę pracy do dyrektora nauczyciel zwracał się, kiedy było mu to potrzebne np. właśnie w sytuacji, gdy starał się o awans, podwyżkę, nowe uprawnienia.

– MEN w ogólnych kryteriach zobowiązuje nauczyciela do tego, żeby realizował „czynności i zadania zgodnie z potrzebami szkoły”. Ponieważ nie ma tu żadnych ograniczeń, dyrektor może uznać, że szkole potrzebne są czyste toalety lub cotygodniowe mycie okien, a dobrze oceniany nauczyciel to taki, który wypełnia właśnie te obowiązki – mówił niedawno wiceprezes ZNP Krzysztof Baszczyński.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Zamach na Łukaszenkę, wybuchy w Czechach…

Najpoważniejsi gracze światowej polityki wymieniają się oskarżeniami o uczestnictwo służb …