Przed nami kolejna manifestacja na cześć partii rządzącej, czyli tzw. miesięcznica smoleńska. Poprzednio policja zatrzymała między innymi Władysława Frasyniuka, tym razem udział w kontrmanifestacji zapowiedział też Lech Wałęsa. O ile jednak miesiąc temu krytyków „dobrej zmiany” blokowała policja, to tym razem działanie skierowane przeciwko opozycji zapowiedzieli związkowcy z „Solidarności”. Wiceszef stoczniowej „S”, Karol Guzikiewicz deklaruje udział co najmniej kilkudziesięciu osób z jego centrali.

Mają być członkowie „Solidarności” z różnych branż i różnych regionów Polski. Guzikiewicz nie wyklucza, że związkowcy będą częścią straży porządkowej odpowiedzialnej za ochronę Jarosława Kaczyńskiego i innych przedstawicieli władzy. Bez ogródek deklaruje, że protestujących chętnie przekaże w ręce policji.

Wałęsa i Frasyniuk wielokrotnie krytycznie wypowiadali się o związkach zawodowych i nie ma zbyt wielu powodów, aby byli dziś bohaterami środowisk pracowniczych. Trudno jednak zrozumieć, dlaczego związkowcy z „Solidarności” po raz kolejny postanowili wcielić się w rolę bojówki władzy.

Miesięcznice smoleńskie są spektaklami partyjnymi, podczas których Jarosław Kaczyński grozi, szczuje, obraża oponentów „dobrej zmiany”. Z miesiąca na miesiąc otacza go coraz więcej policjantów, a możliwości organizowania kontrmanifestacji są coraz bardziej utrudniane. Aby co miesiąc PiS mógł swobodnie organizować spędy partyjne, parlament zmienił ustawodawstwo dotyczące zgromadzeń.

W tym kontekście tym bardziej trudno zrozumieć działania związkowców. „Solidarność” do dzisiaj chlubi się tym, że zawsze walczyła nie tylko o prawa pracownicze, ale też przeciwko autorytarnej władzy i w obronie swobód obywatelskich. Niestety „dobra zmiana” najwyraźniej jej zaszkodziła. Kilka miesięcy temu Piotr Duda groził opozycji, że „przykryje ją czapkami” w wielkiej manifestacji na cześć rządu.

Związkowcy „Solidarności” w oświacie od wielu miesięcy atakują nauczycieli z ZNP, grożąc im wręcz sankcjami za protesty przeciwko reformie. W wielu branżach „Solidarność” za plecami innych związków dogaduje się z zarządami firm nominowanymi przez władzę. Zamiast krytykować masowe zwolnienia, niszczenie oświaty, ograniczanie swobód obywatelskich, wykorzystywanie prokuratury dla celów partyjnych, ataki na prawa kobiet, niszczenie trójpodziału władzy czy brak dialogu społecznego, „Solidarność” coraz częściej pełni funkcję przybudówki rządu. Piotrze Dudo, Karolu Guzikiewiczu, nie idźcie tą drogą!

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. S przystawka pisuarów dlatego 10 lat wstecz podziękowałem za bycie członkiem tego czegoś , a miesięcznice smol są dla mnie b.ważne gdyż choć raz w miesiącu mam lepsze wypróżnianie

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Mafia polityczna i Libia. Co będzie z Macronem?

Nicolas Sarkozy, najbardziej jawnie proamerykański prezydent Francji, usłyszał w paryskiej…