Pod tym hasłem przez cały tydzień w wielu podhalańskich miejscowościach odbywają się milczące pikiety w geście sprzeciwu wobec rządowych planów skrócenia ferii zimowych dla uczniów szkół, co zabije lokalną gospodarkę. Strajk Kobiet Podhale organizuje pikiety solidarnie z miejscowymi przedsiębiorcami i pracownikami.

Rządowa propozycja zorganizowania ferii zimowych w jednym terminie wzburzyła podhalańskie społeczeństwo. Podczas pandemii wiele osób już straciło pracę w hotelach, pensjonatach i restauracjach. Zapomogi, które i tak w żadnym stopniu nie są wystarczające, są przeznaczone jedynie dla przedsiębiorców, a nie dla pracowników. Pod urzędami gmin protestują jedni i drudzy, a z nimi Strajk Kobiet Podhale, organizatorki pikiet.

Podhale jest regionem turystycznym. Zarabia i latem i zimą na gościach, którzy z całej Polski przyjeżdżają w Tatry. Pandemia w połączeniu z nieudolną polityką rządu może doprowadzić do katastrofy w sektorze turystyki. Kwatery, hotele, branża przewodnicka, narciarska, restauracje- zostali pozbawieni możliwości pracy.

– Listopad to u nas martwy sezon, nic nowego, ale w tym roku nie zarabialiśmy nic we wrześniu i październiku. Co będzie dalej? Na święta turyści porobili rezerwacje, ale boją się przyjechać, że będzie policja na rogatkach, wycofują zaliczki. Nie mam z czego zapłacić podatku. Prosiłam w gminie od przedłużenie terminu, a urzędnicy rozkładają ręce. Nasza sytuacja jest tragiczna, coś musi się zmienić- mówi jedna z uczestniczek protestu w rozmowie z aktywistkami Strajk Kobiet Podhale.

W poniedziałek pod urzędem gminy w Białym Dunajcu odbyła się pierwsza demonstracja przeciwko rządowym planom zamrożenia gospodarczego Podhala.

– Jesteśmy tu, żeby protestować przeciwko decyzji rządu, który nie pozwala nam zarabiać. Konstytucja gwarantuje mi, że będę mogła pracować. W tym momencie jesteśmy odcięci od możliwości zarabiania pieniędzy. Nie możemy wynajmować, nie możemy prowadzić restauracji. Na początku dostaliśmy wsparcie w niewielkiej kwocie, było to 2000 pomostowego i 5000 pożyczki bezzwrotnej. Za tę kwotę mam utrzymać rodzinę przez 7 miesięcy?- mówi rozgoryczona uczestniczka protestu w Białym Dunajcu.

– Teraz też moglibyśmy wynajmować, tak jak robiliśmy to przez wakacje, w najwyższym rygorze sanitarnym, bo było trochę gości. A dziś zostaliśmy odcięci od możliwości zarabiania pieniędzy, utrzymywania naszych rodzin, bez żadnej propozycji pomocy ze strony rządu- dodaje kolejna.

We wtorek Kobiety i przedsiębiorcy protestowali w Nowym Targu, dzisiaj dołącza Rabka Zdrój. W kolejnych dniach zaplanowano protesty w Kościelisku, Zakopanem, Mszanie Dolnej, Czarnym Dunajcu i Szczawnicy.

Kiedy podhalańskie aktywistki skandują hasło „Solidarność naszą bronią” nie rzucają słów na wiatr, są razem z pracownicami i przedsiębiorczyniami, które znalazły się w trudnej sytuacji. Mówią też rządowi – Wydupcać! Oby zostały usłyszane.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Estonia: Jak rozpadła się prawicowo-liberalna koalicja rządowa

14 stycznia 2021 roku oficjalnie upadł drugi rząd premiera Jüriego Ratasa. Koalicja utworz…