Jest ostra reakcja na słowa premiera Węgier o tym, że „uchodźcy to problem niemiecki, a nie europejski”. Szef działu zagranicznego niemieckiego dziennika odpowiada Victorowi Orbanowi.

„To perfidna nadinterpretacja problemu” – pisze Stefan Kornelius, szef działu zagranicznego „SZ”. – „Premier rozdmuchuje ogień, który już płonie. Nie rozwiewa obaw, lecz podsyca je”. Komentator przyznaje, że Niemcy również przyczyniły się do eskalacji kryzysu migracyjnego. Wcześniejsze wypowiedzi kanclerze Merkel o tym, że Niemcy gotowe są przyjąć wszystkich potrzebujących pomocy, spowodowały nasilenie napływu uchodźców z Syrii. Tymczasem Niemcy nie są w stanie poradzić sobie same. „Niemcy ze swoją polityką imigracyjną są samotne i opuszczone; żaden inny kraj nie wykazuje podobnej gotowości do pomocy” – stwierdza Kornelius. – „Obecne tąpnięcie w europejskiej przestrzeni prawnej będzie miało fatalne skutki dla swobody poruszania się w UE, dla systemu ochrony granic, a przede wszystkim dla politycznego zaufania pomiędzy krajami UE. Rysuje się katastrofa, która pasuje tylko jednej osobie – premierowi Orbanowi”.

Facebook.com/Orbán Viktor
Facebook.com/Orbán Viktor

Węgrzy twardo stoją na stanowisku, że ich powinnością jest twarda ochrona unijnych granic przed naporem przybywających ze wschodu uchodźców. – Jesteśmy przerażeni – komentował na konferencji prasowej Orban szturm na dworzec Keleti. – Uchodźcy to problem niemiecki, nie europejski. Teraz mówimy o setkach tysięcy, ale w przyszłym roku będziemy mówić o milionach i to się nie skończy. Nagle zobaczymy, że na naszym własnym kontynencie jesteśmy mniejszością.

Premier Węgier całą odpowiedzialnością za kryzys migracyjny w Europie obarcza Niemcy i zbyt liberalną jego zdaniem politykę Angeli Merkel w tym zakresie. Jego zdaniem kwoty migracyjne deklarowane przez państwa Unii to iluzja, a ponadto „zaproszenie” dla większej liczby azylantów. Według Orbana większość przybywających do Europy to imigranci zarobkowi.

– Mamy różne doświadczenia. Wszystkie państwa mają prawo decydować, czy chcą mieć dużą liczbę muzułmanów u siebie. My nie chcemy i mamy prawo podjąć taką decyzję. Nie podobają nam się konsekwencje istnienia dużych muzułmańskich społeczności, jakie widzimy w innych krajach – powiedział polityk we wczorajszej porannej audycji radiowej.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Słowa Orbana to takie lustro, w którym odbija się rzeczywistość i to nie wina lustra, że odbijająca się w nim morda jest szpetna.
    Orban ma rację, chociaż przesadza z „winą” Niemiec, bo Niemcy są tu też ofiarą amerykańskiej „demokratyzacji” tych obszarów świata, z których teraz zalewa Europę fala uchodźców. Rzeczywista wina Niemców polega na tym, że akceptują amerykańskie poczynania.

    Ale Niemcy mają też własne „zasługi” w tym, że uchodźcy nie chcą się nigdzie zatrzymywać, dopóki nie dotrą do nich. Padli ofiarą swojego sukcesu, ale także świadomej polityki i propagandy, zachęcającej do przyjazdu, stwarzającej wręcz mit Eldorado, gdzie gołąbki same wpadają do gąbki. Pisał o tym znany w Niemczech komentator „Die Welt” Henryk Broder http://www.welt.de/debatte/henryk-m-broder/article145576852/Wer-nur-Mitleid-empfindet-der-hat-keinen-Verstand.html

    Ale napisał też, co w rezultacie czeka Niemcy:
    „To, co obecnie importujemy, to nie tylko etniczne, czyli kulturowe i religijne konflikty, ale mówiąc Marksem, również „rezerwową armię pracy”, dla której nie ma i nigdy nie będzie pracy, sprowadzamy lumpenproletariat jutra i pojutrza.”

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Nowy lider Państwa Islamskiego był cennym informatorem CIA

Jak informuje ostatni raport Ośrodka Walki z Terroryzmem (CTC) słynnej amerykańskiej akade…