Wybuch samochodu pułapki, strzelanina w centrum miasta, samobójcze zamachy – to bilans dzisiejszego poranka w kontrolowanym przez rewolucyjnych Kurdów mieście Kobane na północy Syrii. Dżihadyści po serii porażek podjęli działania ofensywne. Zginęło kilkadziesiąt osób.

flickr.com/usdepartmentofdefence
flickr.com/usdepartmentofdefence

Państwo Islamskie (Daisz) zaatakowało Kobane z trzech stron. Na północy, tuż przy posterunku na granicy z Turcją eksplodował samochód – pułapka. Wybuch zabił na miejscu 12 osób, kolejne 3 zmarły w szpitalu, ponad 70 zostało rannych. Od strony zachodniej do miasta wjechało pięć wozów z oznaczeniami wojska kurdyjskiego i Wolnej Armii Syryjskiej, z którą Kurdowie prowadzą sporadycznie wspólne działania przeciwko Daisz. Rozpoczęły się walki uliczne. – W ciemno otwierali ogień do ludzi, których napotykali na swojej drodze – powiedział agencji Reutera Redur Kselil, rzecznik rewolucyjnej organizacji kurdyjskiej YPG. Kilku bojowników, którzy weszli do miasta od południa dokonało ataków samobójczych – wysadzili się w powietrze za pomocą pasów szahida. W tym samym czasie Daisz zaatakowało inne kurdyjskie miasto – Hasakah oraz wioski położone w pobliżu Kobane. Podczas walk zginęło ok. 20 cywilów.

W kurdyjskich mediach tuż po atakach pojawiły się informacje, że atak z północy nastąpił z terytorium Turcji, co wyjaśniałoby zagadkę, w jaki sposób islamiści niezauważeni przedostali się na rogatki miasta. Tureckie ministerstwo spraw zagranicznych wydało jednak stanowcze dementi.

Oddziały rewolucyjnej organizacji kurdyjskiej YPG zdobyły całkowitą kontrolę nad Kobane w styczniu 2015 roku. Dla Państwa Islamskiego, które przerzuciło w okolice miasta znaczne siły była to sromotna klęska, zarówno w wymiarze militarnym, jak i propagandowym. Kurdyjscy liderzy zapowiadali natomiast, że jest to „początek końca Daisz”, co znalazło potwierdzenie w kolejnych sukcesach militarnych. 16 czerwca YPG połączyło dwie kontrolowane przez siebie enklawy przy granicy z Turcją, zdobywając miasto Tel Abyad. Wkrótce potem Kurdowie opanowali tereny znajdujące się zaledwie 50 km od Rakki – stolicy prowincji o tej samej nazwie, uważanej za stolicę Państwa Islamskiego. Obecna kontrofensywa jest próbą odzyskania militarnej i psychologicznej przewagi przez islamistów.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Gorąco w Armenii. Wojsko żąda dymisji premiera

Po sromotnie przegranej wojnie o Górski Karabachu w Armenii wciąż wrze. Ty razem jednak pr…