Share Button

Gumowe rękawiczki, maski medyczne, szczątki drobnego sprzętu laboratoryjnego widzieli wczoraj zachodni dziennikarze, którzy wraz z mieszkańcami Damaszku poszli wczoraj obejrzeć zburzony przez amerykańską rakietę trzypiętrowy budynek ośrodka badawczego w dzielnicy Barze. Według amerykańskiego generała Kennetha McKenzie, znajdowało się tu „centrum syryjskiego programu broni chemicznych”. Byli pracownicy ośrodka pukają się w głowę.

 

Ruina „syryjskiego centrum broni chemicznych” w Barze. sana

Z ruiny ośrodka nie unoszą się żadne opary, ni gazy, nic, oprócz woni spalenizny. „To było laboratorium, gdzie testowaliśmy produkty chemiczne używane w artykułach spożywczych, lekach i zabawkach dla dzieci. Oprócz tego, produkowaliśmy tu lekarstwa przeciw rakowi i odtrutki przeciw ukąszeniom skorpionów i węży” – mówił Said Said, inżynier zatrudniony w ośrodku.

Ośrodek był wcześniej szczegółowo sprawdzany przez ekspertów Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznych (OZBC), którzy potwierdzili, że nie produkuje się tam żadnych broni chemicznych. Trzy państwa, które zaatakowały wczoraj Syrię, chciały „ukarać” ten kraj, za domniemane użycie toksycznego gazu we Wschodniej Gucie pod Damaszkiem, okupowanej przez Armię Islamu. Jedynie Francja twierdziła, że ma dowody na zaistnienie tego ataku. Wczoraj szef francuskiej dyplomacji Jean-Yves Le Drian wyjaśnił, że prezydent Macron miał na myśli filmik i zdjęcia umieszczone na portalach społecznościowych.

Dżihadystowska Armia Islamu, która liczyła na tradycyjną pomoc NATO, nazwała bombardowanie zachodnie „farsą”. Mohammed Alusz, współzałożyciel Armii Islamu ostro skrytykował akcję trzech państw, która „trwała krócej, niż przemówienie Trumpa”. Oprócz zburzenia ośrodka w Barze, państwa NATO próbowały uszkodzić fabryczkę płynu do zmywania naczyń i opuszczone bazy wojskowe. Syryjczykom udało się zestrzelić 70 proc. pocisków wystrzelonych przez Stany Zjednoczone, Francję i Wielką Brytanię.

Wczoraj wojsko syryjskie ogłosiło całkowite opanowanie Wschodniej Guty, okupowanej przez pronatowskich dżihadystów od pięciu lat. Zgodnie z zawartym w końcu porozumieniem bojownicy Armii Islamu zostali przewiezieni na północ kraju, do prowincji Idlib okupowanej przez Al-Kaidę, w zamian za zaprzestanie artyleryjskiego ostrzału Damaszku, który dręczył mieszkańców od miesięcy.

Wyzwolenie Dumy i Wschodniej Guty umożliwi śledztwo ekspertów OZBC, którzy na zaproszenie rządu syryjskiego zbadają, czy doszło tam do jakiegoś ataku chemicznego.

Share Button

4 komentarze

  1. Pozwole sobie wrzucic to na swoj blog oczywiscie podajac link i inicjaly Autora

  2. Skorpion13 napisał:

    Doskonale widać, kto tak naprawdę rządzi w Waszyngtonie.
    Niepogodzona z regionalnym watażką – Izraelem, Syria musi zniknąć z mapy świata – i już!
    Dobre w tym celu są jakiekolwiek wymówki… A to ,,atak chemiczny” płonącymi oponami, a to sfingowane foty ,,cywilów którzy zginęli od rządowego ostrzału”….
    Jednak wykształceni obywatele UE łykają to jak kaczka kamienie, bezrefleksyjnie pozwalając by z ich podatków finansowano barbarzyństwo na innym kontynencie.

    Jakże nisko upadł establishment naukowy Europy…. nie widać (jak przy okazji wojny wietnamskiej) zbiorowych protestów studenckich/społecznych…
    Czyżby zapomnieli już dokonania hitlerowców i 60 milionów ofiar?

  3. Nikt napisał:

    Ten hamerykański pacan dąży do wojny, bo chce na niej zarobić. Chinole jeszcze cierpliwie czekają, ale jeśli ten pacan będzie pogrywał tak dalej, to Car Batiuszka ich poprosi i jak oni pogrożą paluszkiem, to pacan weźmie ogon pod siebie.

  4. Senior/plus napisał:

    Bękarty wojny są bezkarne! Przysłowie ludowe mówi, że „Kij ma dwa końce”! Zaznaczam i podkreślam, zawsze najwięcej na wojnie cierpią cywile: dzieci, kobiety, niepełnosprawni, chorzy…
    Do refleksji!

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*