Site icon Portal informacyjny STRAJK

„Szantaż z dala od szpitala!”. Działacze pro life skazani za pokazywanie krwawych zwłok

Uniwersytecki Szpital Kliniczny Opole / facebook.com

Dziś Sąd Rejonowy w Opolu wydał wyrok skazujący sześcioro działaczy Fundacji Pro-Prawo do Życia za drastyczne plakaty antyaborcyjne, które wywiesili podczas pikiety 8 kwietnia ubiegłego roku pod Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu.

Policję w tej sprawie powiadomił Michał Sorgowicki, działacz opolskiej Razem. Uznał, uznał, że przez eksponowanie drastycznych zdjęć działacze fundacji Pro-Prawo do Życia naruszyli przepisy artykułu 141 Kodeksu Wykroczeń mówiącego o wywoływaniu zgorszenia w miejscu publicznym :

– Złożyłem zawiadomienie, bo epatowanie takimi obrazami w przestrzeni publicznej jest po prostu karygodne i nie może mieć miejsca. Sam jestem lekarzem weterynarii i choćby z tego powodu widok krwi nie jest mi obcy. Jednak zdecydowanie sprzeciwiam się epatowaniu przypadkowych ludzi widokiem płodów, które zdaniem pokazujących je działaczy, są efektem aborcji. Za całkowicie skandalicznie uważam to, że plakaty wystawiono na widok publiczny w miejscu i czasie, gdy przechodzą tam tysiące ludzi z dziećmi, a do przychodni trafiają kobiety w ciąży, często w trudnej sytuacji zdrowotnej, kiedy potrzebny jest im spokój i wiara w umiejętności lekarzy mogących pomóc im i ich dzieciom w chorobie – powiedział działacz Partii Razem.

Sąd ukarał pięciu mężczyzn i jedną kobietę grzywną w wysokości 2 tys. zł i nakazał zwrotu kosztów sądowych, ponieważ plakaty przedstawiające zakrwawione płody „stanowiły naruszenie ogólnoprzyjętych standardów etycznych i naruszyły dobro wielu osób, w tym dzieci i osób wrażliwych”.

– Zdarzenia te cechowały się łamaniem zasad obyczajowych i etycznych, były niewłaściwe i budziły ogólne zgorszenie, mogły wywołać oburzenie społeczne, tym bardziej że były dostępne dla nieograniczonej liczby osób. W ocenie sądu zdjęcia te naruszają wolność osób trzecich, porządek publiczny, moralność i przekonania osób postronnych, mogły naruszać dobra wielu osób na przykład małych dzieci czy nastolatków lub osób wrażliwych, które mogły być zgorszone tym przekazem – powiedział sędzia Zdzisław Mitlasiński, uzasadniając werdykt.

Exit mobile version