Islamscy ekstremiści z Jamaat-ul-Ahrar znowu zaatakowali. Znowu również uderzyli w Lahaur – w ubiegłym roku wiosną w ich zamachu zginęło ponad 70 osób. Wczoraj „tylko” kilkanaście.

„Nie zabijajcie niewinnych”, „Dość terroryzmu w Pakistanie” – marsz przeciwko przemocy po zamachu w Peszewarze, 2014 rok. Przemoc jednak się nie kończy/wikimedia commons

Współpracująca z afgańskimi talibami, w pełni podzielająca ich program organizacja terrorystyczna wybrała jako moment do ataku protest farmaceutów w Lahaur we wschodniej części kraju. Kilkusetosobowa manifestacja przeciwko zmianom w ustawie regulującej obrót lekami przebiegała burzliwie. Protestujący, zgromadzeni przed budynkiem parlamentu miejscowej prowincji, zostali zablokowani przez policję. Trwała wymiana zdań między mundurowymi a manifestantami, kiedy w radiowóz z dużą prędkością uderzył zamachowiec-samobójca z ładunkiem wybuchowym, na motocyklu. Od razu zabił pięciu policjantów i ośmiu uczestników marszu. Co najmniej 83 rannych zostało odwiezionych do szpitali, jednak już wiadomo, że nie wszyscy przeżyli.

Bezpośrednio po zdarzeniu po mediach społecznościowych zaczęły krążyć oskarżenia pod adresem wschodniego sąsiada, z którym Pakistan pozostaje w stałym konflikcie – Indii. Pakistańscy internauci oburzali się, że premier Nawaz Szarif, występując z kondolencjami dla ofiar, nie powiedział, że to właśnie Delhi jest architektem zamachu. Głosy te ucichły, gdy do masakry przyznało się Jamaat-ul-Ahrar.

W oświadczeniu, w którym wzięli na siebie odpowiedzialność za masakrę, terroryści oznajmili również, że to dopiero początek. Raczej nie żartują. Dziełem tej właśnie ekstremistycznej organizacji były w ubiegłym roku dwa szczególnie krwawe zamachy – atak bombowy na szpital w Quettcie w sierpniu oraz atak przeprowadzony 27 marca w parku, w pobliżu placu zabaw, także w Lahaur. W obu przypadkach liczba zamordowanych przekroczyła 70 osób.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Pozostaw odpowiedź sru Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Kaczyński w stylu Pinocheta nawołuje do wojny ulicznej. Lewica odpowiada: my będziemy z protestującymi

Kaczyński poszedł na całego. W przemówieniu wygłoszonym w stylu dyktatora, nazwał protestu…