Jeszcze wiosną ich żądania płacowe były torpedowane przez uległych i bezradnych biurokratów z zakładowej „Solidarności”. Krótko potem 700 pracowników poznańskiej fabryki Volkswagena wstąpiło do Inicjatywy Pracowniczej. Teraz mogą walczyć o swoje. Oczekują 1000 zł podwyżki, w przeciwnym wypadku zastrajkują.

fot. ozzip.pl

Ten przypadek pokazuje, jak kapitulancki i odżegnujący się od idei walki klasowej związek nie jest w stanie odpowiedzieć na potrzeby wyzyskiwanych pracowników. Załoga Volkswagena była przez lata ignorowana i zniechęcana do walki przez „żołtków” z „Solidarności”. Czarę goryczy przelała sytuacja z lata bieżącego roku, gdy związkowi biurokraci opowiedzieli się po stronie kapitalisty w sporze, którego stawką było zapewnienie puli wolnych sobót w skali miesiąca. Wtedy właśnie pracownicy zwrócili się do Inicjatywy Pracowniczej i po kilku tygodniach zawiązali komisje, mimo prób zablokowania tego posunięcia przez „Solidarność” i kierownictwa VW, które zwolniło przewodniczącego nowej komisji za rzekomo szkalujące firmę wpisy na Facebooku.

Akces do radykalnej i bojowej Inicjatywy Pracowniczej wpłynął pozytywnie na morale załogi. Teraz pracownicy domagają się podwyżek. Zwracają uwagę, że wzrost płac w zakładzie wynosi jedynie 2 proc. w skali roku, podczas gdy płace w polskiej gospodarce zwiększają się średnio w 2017 roku o 3 proc. Dlatego właśnie żądają podniesienia wynagrodzenia zasadniczego o 1000 zł brutto. Zarząd VW przyjął w tej rozgrywce taktykę obstrukcji negocjacyjnej. Co na to pracownicy? „Zarząd uwielbia, kiedy pracownicy, zamiast działać, czekają aż »góra« coś wynegocjuje. Dopóki produkcja idzie na pełną parę, zyski rosną, a płace stoją w miejscu, to negocjacje mogą trwać w nieskończoność i wszystko gra. Dwa tygodnie temu pokazaliśmy, co myślimy o ich negocjacjach. Kiedy zarząd na spotkaniach z załogą przekonywał o swojej ciężkiej sytuacji, to załoga go wygwizdała albo wyszła, nie słuchając, co ma do powiedzenia” – czytamy w ich oświadczeniu opublikowanym na stronie Inicjatywy Pracowniczej.

Pracownicy podkreślają, że kluczem do zwycięstwa jest solidarność, ta przez małe „s”. „Po co się kurczowo trzymać „dialogu”, jeżeli najmocniejsze argumenty mamy na halach? Więcej zyskamy, współpracując razem ze sobą na halach, niż wysłuchując kolejnych komunikatów z bezowocnych negocjacji. Ich jedynym efektem jest to, że od lat harujemy za grosze” – zwracają uwagę.

Przed nimi ciężkie starcie, jednak przykład ich kolegów z zakładu VW z Bratysławy, którzy za pomocą strajku zmusili kapitalistę po podzielenie się zyskami, dodaje im wiary w sukces. „Dopóki nie zobaczą, że potrafimy walczyć, to wciąż będą nam wmawiać, że zarabiamy za dużo i pracujemy za mało. Jeżeli chcą wprowadzić dodatkowe zmiany, tak jak jest w Niemczech, to niech dadzą nam takie same płace i świadczenia. Jeżeli zmuszają nas do wyrabiania nadgodzin, to możemy wspólnie ich odmawiać. Z dnia na dzień sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Musimy mieć świadomość, że obecnie kroczymy w stronę strajku” – akcentują pracownicy zrzeszeni w komisji VW Inicjatywy Pracowniczej.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Jakie zmiany chcą wypracować? Jak gnębiła ich Solidarność? Ile wynosi dynamika wzrostów w sektorze motoryzacyjnym? Stek bzdur i zero konkretów!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Niższe czynsze są możliwe. W Berlinie weszły w życie kolejne regulacje w tej sprawie

Począwszy od poniedziałku 23 listopada właściciele mieszkań w stolicy Niemiec nie mogą już…