Chorwacją nie musi rządzić nacjonalistyczna ani neoliberalna prawica. Udowodnił to, na razie na skalę lokalną, Tomislav Tomašević z lewicowej partii Możemy!, który właśnie wygrał wybory na prezydenta Zagrzebia.

Do tego odniósł zwycięstwo w imponującym stylu – w II turze, która odbyła się 30 maja, zdobył 63,87 proc. głosów (poparcie blisko 200 tys. wyborców). Jego kontrkandydat Miroslav Škoro, lider prawicowo-nacjonalistycznego Ruchu Ojczyźnianego Miroslava Škoro, przekonał do siebie 106 300 wyborców. Wynik Tomaševicia daje mu mocny mandat – nikt w ostatnich dekadach nie zebrał tyle głosów w wyborach na prezydenta chorwackiej stolicy.

Wiele do zrobienia

Tomašević był już zagrzebskim radnym, a w 2020 r. zdobył mandat posła do chorwackiego parlamentu. Teraz obejmuje urząd po Milanie Bandiciu, który rządził Zagrzebiem przez ponad 17 lat, do nieoczekiwanej śmierci. Bandić pozostawił po sobie niedokończone inwestycje, niezmodernizowany transport miejski i prawdziwy chaos przestrzenny. Do tego z jego osobą związane były liczne skandale korupcyjne.

Nowy prezydent obiecuje nową jakość: wywodzi się z ruchów ekologicznych i miejskich, w kampanii wyborczej zapowiadał, że korupcji i budowaniu miasta nieprzyjaznego dla zwykłych ludzi położy kres.

Z ruchem Zelena akcija związał się w wieku 16 lat (dziś ma 39), mieszkańcy Zagrzebia kojarzą go z protestów przeciwko prywatyzacji zakładu oczyszczania miasta, chaotycznej zabudowie miasta czy zastawianiu go parkingami i centrami handlowymi. W latach 2007-2012 r. był przewodniczącym Zelenej akciji, równocześnie działając w ruchu miejskim Prawo do miasta.

W 2017 r. ekolodzy, aktywiści miejscy i związki zawodowe utworzyły platformę polityczną Zagreb je NAŠ – właśnie z jej ramienia Tomašević zdobył mandat radnego. Jej hasłem było „Inna polityka jest możliwa” – skojarzenia z partią Razem i jej programem są uzasadnione. W programie nowego prezydenta nie brak odniesień do zielonej transformacji na lokalnym poziomie. Były zapowiedzi tworzenia usług publicznych tanich i dostępnych. Ponadto miasto ma być wzorem w zakresie praw pracowniczych. Partię Możemy!, która ma w chorwackim parlamencie 7 przedstawicieli, również tworzyli zagrzebscy działacze ekolewicy.

Sukces przedstawiciela Możemy! robi wrażenie, ale jest cokolwiek odosobniony: w innych miastach Chorwacji zwyciężali raczej przedstawiciele prawicy. Przed młodą lewicą, która chce zmieniać swój kraj, jeszcze wiele pracy.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Był kij, jest marchewka. Po zwolnieniach w Polska Press, przyszedł czas na podwyżki

Rząd kontynuuje pacyfikacje mediów lokalnych wchodzących w skład grupy Polska Press. Preze…