Share Button

Prezydent Trump jeszcze w piątek mówił w Białym Domu „uwielbiamy Dreamersów”, ale we wtorek zamknął im drzwi do Ameryki.

fot. Wikimedia Commons

Ok. 800 tys. osób poniżej 16 lat, dzieci nielegalnych imigrantów – głównie z Ameryki Łacińskiej – korzystało od 5 lat z dekretu prezydenta Obamy o programie DACA (Deferred Action for Childhood Arrivals), który dawał im dwuletnie pozwolenia na pobyt, pracę i dostęp do edukacji, jeśli nie byli karani. Beneficjentów nazwano Dreamersami, od nazwy ustawy o reformie imigracji Dream Act, której Kongres dotąd nie przyjął: „Musimy pamiętać, że młodzi Amerykanie też mają marzenia” – napisał Trump w swoim komunikacie. Chodzi o „priorytet” dla pracowników amerykańskich, o którym mówił w czasie kampanii wyborczej.

Decyzja natychmiast wywołała kaskadę reakcji . Oburzenie oczywiście demokratów, ale też niektórych republikanów, świata gospodarczego, i poza granicami Stanów Zjednoczonych. „To smutny dzień dla Ameryki” – napisał właściciel Facebooka Marc Zuckerberg, który podobno chciałby kandydować na prezydenta.

Te dzieci nie miały wyboru, przyjechały ze swymi rodzicami. Będą teraz odsyłani do krajów, których nie znają” – napisał były wiceprezydent Joe Biden. Dla niego postanowienie Trumpa „ to nie Ameryka”.

Jeff Session, mianowany przez Trumpa szef departamentu sprawiedliwości, oświadczył, że dekret Obamy „pozbawił miejsc pracy setki tysięcy Amerykanów”, bo „zostały zajęte przez nielegalnych imigrantów”. Od dzisiaj żadne podanie o wejście do programu Dreamersów nie będzie rozpatrywane, a wydane już pozwolenia na pobyt będą ważne do daty ich ważności.

Kilka miast od razu ogłosiło frondę, jak Nowy Jork. Burmistrz Bill de Blasio ogłosił, że „Nowy Jork będzie bronił swoich Dreamersów”, a gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo ostrzegł, że będzie przed sądami kontestował decyzję prezydenta.

Prawdopodobnie głos zabierze były prezydent Barack Obama, który wielokrotnie podkreślał, że zamach na program DACA, spowoduje jego interwencję. Szykują się też uliczne demonstracje.

Share Button

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*