W przededniu zaprzysiężenia Recepa Tayyipa Erdogana na kolejną kadencję prezydencką władze w Ankarze zadają kolejny cios prawdziwej lub potencjalnej opozycji. Ponad 18500 osób zostało wyrzucony z wojska, policji czy administracji państwowej pod zarzutem związków z „organizacjami terrorystycznymi”.

flickr.com/Recep Tayyip Erdoğan

Nieudany pucz w Turcji miał miejsce blisko dwa lata temu, ale poszukiwania prawdziwych czy domniemanych jego sympatyków, a przy okazji wrogów władzy Erdogana trwają. Najnowszy dekret opublikowany w państwowej bazie aktów prawnych informuje o wyrzuceniu z państwowej pracy ponad 18500 osób. Większość to policjanci (8998 osób), dalej zawodowi żołnierze wojsk lądowych (3077) i lotnictwa (1949) oraz marynarki wojennej (1126). „Wrogów państwa” doszukano się również w administracji publicznej (1052 osoby) i wśród wykładowców uniwersyteckich (199).

Media tureckie sugerują, że to już ostatnia taka czystka (łącznie zajęcie straciło lub w aresztach znalazło się od 2016 r. ponad 100 tys. osób), a 19 lipca, gdy oficjalnie upływa czas obowiązywania stanu wyjątkowego, nie zostanie on już przedłużony. Jeśli tak się stanie, to jednak nie dzięki umiarkowaniu czy dobremu sercu prezydenta, ale dlatego, że przyjęta w tym roku turecka konstytucja i tak ustanawia w kraju system prezydencki i daje głowie państwa możliwość rządzenia za pomocą dekretów. Erdogan, który wygrał 24 czerwca wybory prezydenckie, zostanie zaprzysiężony w najbliższą środę.

Władze tureckie nie tylko pozbawiły pracy „podejrzanych”, ale i zdecydowały o zamknięciu trzech gazet, kanału telewizyjnego i dwunastu stowarzyszeń. Trudno traktować te działania inaczej, niż jako demonstrację siły i próbę zastraszenia opozycji po czerwcowych wyborach, które nie zakończyły się tak przekonującym sukcesem Erdogana i jego partii AKP, jaki usatysfakcjonowałby prezydenta. Dotychczasowy turecki przywódca zwyciężył w pierwszej turze, ale jako poważny kontrkandydat objawił się kemalista Muharrem Ince, który zebrał 30,8 proc. głosów. Również w wyborach parlamentarnych AKP zwyciężyła, ale nie będzie mieć w parlamencie większości konstytucyjnej.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
    1. Nie ma co bredzić.
      W armii, policji – a nade wszystko w siłach specjalnych nie ma miejsca na nielojalność. I w każdym państwie podejrzani o nielojalność są z takich posad wywalani. W USA, Kanadzie, UE…
      Turcja nie stanowi tutaj wyjątku….
      A Edrogan zadarł ,,z letka” z USA i chcąc nie chcąc – musi uszczelnić swoją ,,tarczę” i naostrzyć miecz.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Jan Paweł II zostaje we Wrocławiu. Plac 1 Maja nie miał szans

Wniosek o zmianę nazwy jednego z kluczowych punktów komunikacyjnych w stolicy Dolnego Śląs…