Turecki sąd zgodził się warunkowo wypuścić z aresztu deputowaną Ludowej Partii Demokratycznej Leylę Guven. Działaczka, aresztowana w styczniu ubiegłego roku za krytykę tureckiej interwencji w Afrinie, wychodzi zza krat w stanie bliskim śmierci. Od listopada prowadziła głodówkę.

Decyzję w sprawie Leyli Güven ogłosił dziś sąd w Diyarbakirze. 55-letnia kurdyjska działaczka, od ponad dwudziestu lat walcząca o prawa tureckich Kurdów, była mer Küçükdikili, a następnie Viranşehiru we wschodniej Anatolii, opuści areszt, pozostając pod stałym nadzorem. Będzie mogła podjąć leczenie ratujące życie po jedenastu tygodniach głodówki. Prowadziła ją w geście solidarności z dożywotnio uwięzionym liderem Partii Pracujących Kurdystanu Abdullahem Ocalanem, wzywając władze tureckie, by pozwoliły mu spotkać się z rodziną i prawnikami. Domagała się także zwolnienia więźniów politycznych – przywódców prokurdyjskiej, lewicowej Ludowej Partii Demokratycznej (HDP) Selahattina Demirtaşa oraz Figen Yüksekdağ. Protestując, przyjmowała jedynie słodkie i słone płyny oraz witaminę B. W ostatnich dniach była już jednak tak osłabiona, że nie była w stanie nawet pić.

Güven została aresztowana w styczniu 2018 r., gdyż krytykowała turecką inwazję na Afrin, region Syrii autonomicznie zarządzany przez Kurdów w duchu ocalanowskiej idei federalizmu demokratycznego. W wyborach parlamentarnych w czerwcu 2018 r. zdobyła mandat z ramienia Ludowej Partii Demokratycznej, prokurdyjskiej i centrolewicowej, ale nie została zwolniona – stosowną decyzję sądu natychmiast skutecznie oprotestowała prokuratura. Działaczka była już wcześniej więziona. W 2010 r. trafiła do aresztu razem z całą grupą kurdyjskich polityków, wyszła na wolność po czterech latach.

I wtedy, i teraz jej sprawa przyciągnęła uwagę obrońców praw człowieka na całym świecie – i zapewne rozgłos ten sprawił, że tureckie władze jednak nie pozwoliły jej umrzeć.

– To, że Leyla została zwolniona wynika raczej z faktu, że Turcja nie chciała aby strajk głodowy więźniów jako akcja masowa zyskał męczenniczkę. Nie idą za tym żadne ustępstwa natury politycznej – mówi w rozmowie z Portalem Strajk Rafał Rudnicki, aktywista na rzecz praw Kurdów, redaktor profilu Kurdystan.info. – Jej zwolnienie nie oznacza także, że protest w jego masowej skali się zakończył. Oprócz Leyli strajkują inni więźniowie i więźniarki kurdyjskie w całe Turcji. Nie zniknęły stojące za protestem przesłanki. Ocalan mimo zgody na wizytę brata wciąż pozostaje w izolacji. Tysiące działaczy, w tym dwójka byłych przewodniczących HDP pozostaje w więzieniach, w których są przedmiotem różnorodnych szykan i nadużyć ze strony władzy – podkreśla Rudnicki.

W najbliższy poniedziałek w Warszawie planowana jest pikieta solidarności z osadzonymi w tureckich więzieniach Kurdami.

Kurdyjskiej polityczce nadal grozi dożywotnie uwięzienie (formalnie – łączna kara ponad 100 lat pozbawienia wolności). Tureccy prokuratorzy postawili jej bowiem cały szereg zarzutów, począwszy od podżegania do nienawiści i szerzenia propagandy terrorystycznej po udział w nielegalnym zbrojnym ugrupowaniu. W podobnych sprawach sądzono i skazano już wielu obrońców Kurdów, w tym wspomnianych wcześniej liderów HDP.

paypal
Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

,,Rewolucja jest kobietą!” – wielki protest we Wrocławiu przeciw orzeczeniu TK

W piątkowe popołudnie tłumy wrocławian wyszły na ulice, by zaprotestować przeciw nieludzki…