Cofnięcia decyzji o wyłączeniu wielkiego pieca i stalowni w krakowskiej hucie ArcelorMittal Poland domagali się pracownicy zakładu. Protest odbył się w środę przed siedzibą spółki w Dąbrowie Górniczej. Firma zarzeka się, że ograniczenie produkcji będzie tymczasowe. Związkowcy nie dają w to wiary. 

Pod biurowcem indyjskiego giganta, jednej z największych spółek branży hutniczej na świecie zgromadziło się ponad tysiąc osób. Na miejsce zjechali pracownicy kilku polskich zakładów ArcelorMittal, ale również robotnicy ze spółki Celsa Huta Ostrowiec. Demonstracja była żywa. Obecni gwizdali i dęli w wuzuwele. „Panie Mittal, zmień decyzję”  – skandowali. Byli solidarni, zdeterminowani, silni.

Władysław Kielian z zakładowej Solidarności wspominał, że nie dalej jak dwa lata temu zakończył się remont wielkiego pieca, co dało pracownikom przekonanie, że czekają ich kolejne lata spokojnej pracy. Zaznaczył, że decyzja o wyłączeniu pieca i stalowni to działanie „przeciw pracownikom” i „na szkodę polskiej gospodarki”.

„Następstwa mogą być bardzo różne i trudne. My cały czas myśleliśmy o zwiększaniu produkcji poprzez zwiększanie produktywności przy niewiele zmieniających się kosztach, że będziemy mogli mówić o coraz lepszych wynikach” – mówił Kielian. „Decyzja co do zamknięcia musi być zmieniona” – zaznaczył. „Znamy sytuację w Europie, w Polsce – nie jest wesoła. Ale decyzja, jaką podjęto w sprawie Krakowa, na pewno nie jest rozważana w innych hutach, które mają takie same problemy” – uznał.

Przewodniczący NSZZ Pracowników ArcelorMittal Kraków Krzysztof Wójcik wyraził obawę, że to początek końca polskiego hutnictwa, nie tylko w Krakowie. „Nie łudźmy się, że jeśli spełni się czarny scenariusz, będzie to tylko Kraków – pójdą następne oddziały i być może jeszcze inne huty, które pozostały w Polsce” – ostrzegł, przypominając również, że w najbliższych latach czekają nas znacznie podwyżki energii, co ma miejsce już w całej Europie.

Związkowcy przekazali mediom, że ich demonstracja była reakcją na brak odpowiedzi zarządu firmy na stanowisko przyjęte przez centrale związkowe 8 lipca. Związkowcy domagali się zaniechania planu wyłączenia części surowcowej krakowskiego zakładu.

Władze huty podjęły decyzję o wyłączeniu pieca z kilku powodów. Pierwszy to osłabienie popytu na stal. Drugi –  rosnące ceny uprawnień do emisji CO2,  a trzeci to wysoki poziom importu z krajów spoza Unii Europejskiej. Innymi słowy – produkcja stała się mniej opłacalna, a zatem koncern postanowił przeprowadzić terapię oszczędnościową. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach – zdecydował, że straty udźwigną robotnicy.

Związkowcy wskazują, że sytuacja w zakresie konkurencyjnym nie jest taka zła. W związku z przyjęciem wówczas przez rząd projektu ustawy o systemie rekompensat dla przemysłu energochłonnego warunki zewnętrzne funkcjonowania huty uległy poprawie. W ocenie związków, zakłady należące do ArcelorMittal Poland mają być głównym beneficjentem rządowego wsparcia. A zatem opłacalność produkcji lada moment wzrośnie. Reprezentanci pracowników zauważyli też, że kapitalista nie określił dokładnie, jak długo potrwa wygaszenie wielkiego pieca i stalowni. Jeśli spółka tego nie wyklaruje, zapowiedzieli, że „będą zmuszeni do podjęcia bardziej radykalnych rozwiązań w obronie miejsc pracy”.

Co się stanie z pracownikami w razie ograniczenia produkcji i wstrzymania pracy pieca? Część z nich zostanie wysłana na postojowe, co oznacza, że będą otrzymywać niepełne wynagrodzenia. Większość jednak zostanie przesunięta do części przetwórczej (walcowni), innych zakładów koncernu lub do prac, które wykonują firmy zewnętrzne.

Co na to wszystko władze AMP? „Zdajemy sobie sprawę z tego, że planowane tymczasowe wyłączenie wielkiego pieca i stalowni w tym oddziale jest dla nich źródłem wielu obaw. Szanujemy prawo naszych pracowników do wyrażania swoich opinii, poglądów i emocji, dlatego z dużą wyrozumiałością podeszliśmy do zorganizowanej dziś pikiety” – wskazała Marzena Rogozik z ArcelorMittal Poland.

paypal

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. A to się Zoolidarność obudziła. Koncernowi takiej wielkości jak Mittal mogą soli na ogon nasypać. Niech sobie strajkują! Piece się wygasi, produkcję (ze względu na nieopłacalność) – zawiesi, przeprowadzi restrukturyzację poprzez likwidację, a to co zostanie – spyli deweloperom. Mittal będzie działał zgodnie z prawem, swoje włożone kasiorkę odzyska, a prole? A od kiedy koncern obchodzą prole (no chyba ze ktoś musi brudną robotę wykonywać) bo przecież zarząd i derekcja tego nie zrobi.
    Wystrajkowali w 80/81 i póxniej w 89 to co teraz mają.
    To spijać teraz śmietankę! A skoro skwaśniała i spleśniała to pretensje na ul. Polanki w Gdańsku!

  2. Te tysiąc robotników to oni mieli okazję protestować w 81-szym roku przeciw solidaruchom. Ostatecznie w 89-tym. A teraz to niech spadają na dżewo (i tu się przypomina o wiszeniu na drzewach w towarzystwie liści, ale wiadomo, protestują przeciw jedyniesłusznemi kapitalizmowi, a więc na pewno komuniści). Lub niech pocałują cię w to, co by chcieli, ale się nie są w stanie tak wygiąć. Ostatecznie mogą podziękować swym rodzicom.

  3. „Paczę”, czytam i nie wierzę!!!!! Nowak Piotr napisał artykuł nie o LGBTQWERTY+kolorowe imigranty tylko o problemach białych pracowników!!!!!
    Pomyślałem i chyba wiem dlaczego to zrobił — wg. wyznawców LGBTQWERTY ilość gejów w społeczeństwie waha się od 10 do 15% a więc w masie 1000 białych samców pod hutą jakaś setka to geje!!!!!
    Brawo Piotr!!!!!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Marsz Równości jeszcze nigdy nie zawitał do tak małego miasta. Tęczowa parada przeszła ulicami Radomska

W sobotnie popołudnie ulicami Radomska (woj. łódzkie) przeszedł pierwszy w historii miasta…