Dymitr ma 11 lat. Latem wraz z rodzicami przyjechał do Polski. Jego rodzina uciekła ze wschodu Ukrainy przed wojną. Chłopiec codziennie jest bity i dręczony psychicznie. Dyrektorka szkoły bagatelizuje problem, wskazując, że ofiara drażni napastników nieznajomością języka polskiego. Nie zgodziła się również na przeniesienie go do innej klasy.

Przemoc ze strony równieśników jest dla Dimy codziennością / wikipedia commons
Przemoc ze strony równieśników jest dla Dimy codziennością / Wikimedia

Sytuacja ma miejsce w Szkole Podstawowej nr 4 na poznańskim Świerczewie. Placówka deklaruje na swojej stronie internetowej, że jednym z jej priorytetów jest zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa i komfortu nauki. W szkolnych murach podobno panuje „klimat współpracy, wzajemnego szacunku, przyjaźni i dialogu”. Przypadek Dymitra pokazuje jednak, że owe wartości nie zawsze znajdują odzwierciedlenia w praktyce.

Dymitr nie mówi jeszcze po polsku, gdyż na zajęcia uczęszcza dopiero od września br. Mimo braku znajomości języka jest kontaktowy i lubi zagadywać kolegów i koleżanki. Ci jednak upatrzyli sobie w nim ofiarę. – Nie chodzi sam do toalety, bo boi się, że go pobiją. Ale i tak dopadają go w szatni, na korytarzu. Jest bity i kopany. Ostatnio wylali mu za koszulkę sok – mówi reporterowi poznańskiej „Gazety Wyborczej” jedna z uczennic.

Sprawa trafiła do dyrekcji za sprawą rodziców dzieci z innych klas.

– Chłopiec jest nadal nękany. Biją go przed szkołą i w środku. Odbywa się regularne polowanie, bo kolegom nie odpowiada, że mówi w obcym języku. Moje dzieci często widują go zapłakanego. Córka próbowała go bronić, ale sama dostała w skórę – opowiada „Wyborczej” Igor Swinarski, ojciec dziecka, które chodzi do SP nr 4.

Małgorzata Pospieszna, dyrektorka szkoły przyznaje, że faktycznie przypadki stosowania przemocy wobec Dimy miały miejsce – Sprawa była omawiana na zebraniu rodziców i na lekcjach wychowawczych. Od listopada pedagog prowadzi warsztaty o radzeniu sobie z emocjami. Odbył się też klasowy konkurs „Dobry kolega, koleżanka”, którego celem było propagowanie postaw koleżeńskich – wymienia.

Dyrektorka do całej sprawy podchodzi jednak z zadziwiającym lekceważeniem.

– To nie jest jakiś wielki konflikt. Bójki, zaczepki – tak to z chłopakami w tym wieku bywa – uważa, sugerując zarazem, że część winy leży również po stronie prześladowanego: – Trochę prowokuje. Podchodzi do innych uczniów na przerwie, zaczepia ich. Chce nawiązać kontakt, ale nie rozumie i nie mówi po polsku. A oni po prostu nie chcą z nim rozmawiać – relacjonuje Pospieszna.

Podobną wersję od dyrektorki usłyszeli przedstawiciele kuratorium oświaty. – Pani dyrektor poinformowała nas, że to normalne konflikty, które zdarzają się wśród dzieci w tym wieku. W szkole odbyły się już zajęcia na temat tolerancji. Uznaliśmy te wyjaśnienia za wystarczające – Przemysław Foligowski, dyrektor lokalnego oddziału tej instytucji.

Pospieszna powiedziała dziennikarzom „Wyborczej”, że nie było tematu przeniesienia chłopca do innej klasy, gdyż nikt z takim wnioskiem nie wystąpił. Z dyrektorką nie zgadza się Igor Swiniarski.

– Nieprawda. Rodzice, którzy dowiedzieli się o tym, zaproponowali przeniesienie do równoległej klasy, gdzie uczą się ich dzieci. Dyrektorka się nie zgodziła. A chłopiec nie jest szturchany, tylko bity – tłumaczy.

Procederem w poznańskiej szkole jest oburzona Marina Hulia, nauczycielka i działaczka społeczna, specjalizująca się w udzielaniu wsparcia dzieciom uchodźców.

– To trwa za długo. Trzeba uświadomić kolegom Dymitra, że dzieci na Ukrainie są takie same, jako oni. Nie chodzi o robienie konkursów i pisanie sprawozdań. Trzeba zająć się z empatią tym konkretnym dzieckiem. Chłopiec powinien być też zdiagnozowany, czy nie cierpi na zespół stresu pourazowego – wylicza pedagożka.

[crp]

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Po co on chodzi do szkoły skoro nic nie rozumie na zajęciach, w wieku 11 lat dzieci umieją już pisać i czytać. Powinien chodzić na prywatne zajęcia z języka dopiero potem do szkoły, przecież on nie zda żadnej klasy …

  2. Skąd idiotyczny pomysł, żeby dziecko, które nie mówi i nie rozumie po polsku skierować do szkoły?????? Co niby ma z niej wynieść?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Rząd obiecuje: Polska przyjmie niemiecki model transformacji regionów górniczych

Po jedenastu i pół godzinach negocjacji górnicze związki zawodowe oraz strona rządowa wypr…