Stany Zjednoczone ponownie wmieszały się wczoraj w konflikt religijny na Ukrainie. W zeszłym tygodniu prawosławny Patriarchat Konstantynopolitański zapowiedział, że będzie kontynuował prace na rzecz utworzenia lokalnego Kościoła od Patriarchatu Moskiewskiego. Szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo wyraził „zdecydowane poparcie” dla „wolności religijnej” na Ukrainie i pochwalił rozdział, który budzi żywe protesty rosyjskiej Cerkwi. Czy Ukraińcy będą siłą przejmować „moskiewskie” świątynie?

Na Ukrainie są dwa duże Kościoły prawosławne: jeden podlega Patriarchatowi Moskiewskiemu, drugi to niekanonicznie stworzony po niepodległości, obecnie większościowy Patriarchat Kijowski. W tym roku ukraiński parlament zwrócił się do patriarchy Konstantynopola Bartłomieja I o oficjalne przyznanie autokefalii (niezależności) Kościołowi ukraińskiemu. Konstantynopol dotąd tego nie uczynił, jednak zapowiedział, że będzie prowadził prace ku temu zmierzające i jest zdecydowany w ostatecznym rozrachunku autokefalię nadać. Odwołał również własny dekret z 1686 r., w którym zrzekał się na rzecz Moskwy zwierzchności nad metropolią kijowską. Teraz w ocenie Bartłomieja nic już na przeszkodzie autokefalii nie stoi.

Według patriarchy Moskwy Cyryla I, ta „nielegalna” decyzja doprowadzi jedynie do zwiększenia przemocy na Ukrainie.

Wcześniej rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow oskarżył  Waszyngton o maczanie palców w  „prowokacji” Bartłomieja I. Pompeo przyznał wczoraj, że jego kraj „popiera możliwość modlenia się Ukraińcom jak chcą” i wyraził nadzieję, że różne społeczności religijne będą żyć „w pokoju”.

Rosyjski Kościół, który ma największą liczbę wiernych w świecie prawosławnym, ogłosił zerwanie wszelkich więzów z (najstarszym) Patriarchatem Konstantynopola. Według Cyryla I „absolutna większość prawosławnych chrześcijan popiera tę decyzję”. Konflikt może jednak doprowadzić do trwałego pęknięcia, rodzaju prawosławnej schizmy.

Ukraina zapewnia, że nie dojdzie do siłowego przejmowania cerkwi. Warto jednak przypomnieć, że w rękach Patriarchatu Moskiewskiego pozostają obecnie najważniejsze na Ukrainie sanktuaria, a nacjonalistyczne bojówki od dawna odgrażają się, że w końcu je „niewłaściwej” Cerkwi odbiorą.

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Unia wkurzona na Turcję, ale bezsilna wobec „szantażu migracyjnego”

Dziś w Brukseli na spotkaniu szefów dyplomacji krajów Unii Europejskiej tematem głównym by…