Bunkier

Jeżeli ktoś ma wątpliwości, co do istoty solidarności społecznej społeczeństw neoliberalnych, to niech przyjrzy się zachowaniom bogatych Amerykanów.

Dziesiątki najbogatszych obywateli USA w popłochu opuszczają swój kraj, by schować się przed pandemią. Ale nie tylko. Jak pisze Bloomberg, chodzi również o strach przed tym, co będzie się działo po pandemii. Obawiają się, zapewne nie bezpodstawnie, że kiedy gigantyczny kryzys ogarnie planetę, to wzrośnie radykalizm mas społecznych i poziom agresji skierowany przeciwko tym, którzy przyczynili się do tej katastrofy.

Na razie, jak wskazuje wydawnictwo, głównym kierunkiem ucieczki jest oddalona od cywilizacji Nowa Zelandia. Jednak ci, którzy pozostali w USA kierują się do podziemnych bunkrów, w których, jak mają nadzieję, przetrwają najgorszy czas.

Dyrektor firmy zajmującej się na zamówienie budową podziemnych bunkrów „pod klucz” Rising S CO Gari Gary Lynch, powiedział Bloombergowi, że Nowa Zelandia od dawna była potencjalnym kierunkiem ucieczki jego klientów, z których znakomita część pochodzi z Doliny Krzemowej. Obawiają się oni destabilizacji sytuacji na świecie, a Nowa Zelandia, z jej oddaleniem od cywilizacji i rzadkim (4 tys. ludzi/km2) zagęszczeniem, jest miejscem idealnym. Jeden bunkier, z przeciętnymi wygodami, to koszt około 3 milionów dolarów. Oczywiście, dodaje Lynch, koszty wzrastają, kiedy klient żąda luksusowych łazienek, sal bilardowych, siłowni i strzelnic. Wtedy koszty mogą rosnąć do 8 milionów i więcej.

Pierwsze ucieczki milionerów zaczęły się 12 marca. Cztery dni później Nowa Zelandia zamknęła lotniska, jednak prywatne samoloty wciąż lądują w Auckland.

Klienci firm budujących bunkry należą do osławionego 1 proc. mieszkańców planety, którzy są w posiadaniu 99 proc. bogactw, obawiają się chaosu i agresji i dlatego chowają się pod ziemię.
Korporacja Vivos, która tez zajmuje się budowaniem podziemnych schronień dla bogatych informuje, że zbudowała już bunkier dla 300 osób na wyspie Południowej w Nowej Zelandii. W ostatnim tygodniu, dwóch nowych klientów zwróciło się z nowymi zleceniami do firmy. W USA do bunkra wybudowanego przez Vivos wprowadziło się już kilkadziesiąt rodzin, rośnie też popyt na budowę bunkrów w Niemczech.

Podstawowe pytanie w tej sytuacji, którego nie stawia sobie Bloomberg jest nie to, jak długo mogą przebywać pod ziemią najbogatsi ludzie, tylko jak zamierzają się bronić przed rozgniewanym tłumem biedaków, szturmującym ich schronienia. Czy ograniczą się jedynie do strzelania, czy też np. przewidują prewencyjne bombardowania siedzib głodujących?

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. „Nowa Zelandia (…) z rzadkim (4 tys. ludzi/km2) zagęszczeniem” REDAKCJO KURDE!!! W Polsce jest 123 ludzi/km2, w Szwecji 23 ludzi/km2, we Francji 111 ludzi/km2.

    1. Cóś Ty taki zasadniczy? Przecież gołym okiem widać, że to „przejęzyczenie”. I jak już pofatygowałeś się z wyszukaniem gęstości zaludnienia tylu państw, to cza było też podać dla Nowej Zelandii. Wynosi ona 18 osób na km kwadratowy.

      PS. Swoją drogą to bogaci mają powód do strachu. Do schronu mogą uciec, ale obsługiwać muszą ich bidule, mające możliwość przywleczenia zarazy.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Skandal wokół traktowania imigrantów w USA: masowe stosowanie push-backów

Zdjęcia amerykańskiej straży granicznej w kowbojskich kapeluszach i na koniach, chwytające…