Stosunkiem głosów 220-211 plan pomocowy dla gospodarki przygotowany przez administrację Joe Bidena ostatecznie dostał zielone światło ze strony Kongresu. Pakiet reform wyceniony został na 1,9 mld dolarów. Mimo, że Biden nie spełnił wszystkich obietnic, jakie składał w kampanii wyborczej, to lewicowa flanka Partii Demokratycznej poparła dokument w dotychczasowym kształcie.

Bez niespodzianek: na plan pomocowy nie zagłosował żaden republikański deputowany amerykańskiego Kongresu. Trochę większym zaskoczeniem jest fakt, że pakiet reform nie zyskał poparcia wszystkich reprezentantów z ramienia Demokratów. „Przeciwko” zagłosował Jared Golden ze stanu Maine. To jednak nie pierwszy raz, kiedy Golden wystąpił przeciwko linii swojej partii. Weteran wojen w Iraku i Afganistanie w 2019 roku jest uznawany za „prawe skrzydło” Demokratów.

Krytyka planu pomocowego Demokratów polegała głównie na narzekaniu, że suma przeznaczona na ratowanie miejsc pracy jest za duża. Republikanie twierdzili, że mogliby go poprzeć, gdyby nakreślony przez Bidena budżet był oszczędniejszy.

#PROAct, gdyż tak nazwany został pakiet pomocowy Joe Bidena, zyskał natomiast dość entuzjastyczne poparcie po lewej stronie sceny politycznej. „Za” opowiedziało się lewicowe ugrupowanie Demokratyczni Socjaliści Ameryki. Progresywni komentatorzy mają nawet nadzieję, że reformy nowego prezydenta Stanów Zjednoczonych mogą być początkiem walki z neoliberalnym porządkiem, który faktycznie skasował amerykańskie prawo pracy. To, zdaje się, jednak nadmierny optymizm.

Swoje poparcie publicznie wyrazili także lewicowi działacze Partii Demokratycznej. Bernie Sanders wskazał, że poza ochroną pracowników przed antyzwiązkowymi praktykami zakładów pracy, #PROAct wspomoże także najbiedniejszych, doprowadzi do zmniejszenia ubóstwa wśród dzieci, a także zwiększy świadczenia dla bezrobotnych. Sanders podsumował swoją wypowiedź krótkim – o ile łatwiej jest, gdy rząd stoi po stronie ludzi.

Matt Bruenig, jeden z czołowych publicystów największego lewicowego magazynu w Stanach Zjednoczonych – Jacobin – również zalicza się do zwolenników planu pomocowego Joe Bidena. W swoim wczorajszym artykule postawił tezę, że „plan pomocowy uchwalony przez Izbę Deputowanych złamie 25-letni konsensus mówiący o tym, że biedni nie powinni dostawać pomocy”. Bruenig nie jest jedyny. Pochwały dla administracji demokratycznego prezydenta spłynęły także od niezależnych ekspertów oraz organizacji pozarządowych.

Jednak nie wszyscy na Lewicy rozpływają się w zachwytach. Szersze spojrzenie niż to, które zaprezentował zachwycony Sanders zaprezentował marksistowski ekonomista, prof. Richard Wolff. Jego najważniejszym zarzutem wobec pakietu reform jest brak podwyższenia płacy minimalnej do 15$/h. Taki pomysł pojawił się w czasie konsultacji społecznych prowadzonych przez administrację amerykańskiego prezydenta, wybrzmiewał również podczas kampanii. Ostatecznie jednak Biden go nie przeforsował.

Głosy krytyki płyną również z Europy. Na łamach Project Syndicate o planie pomocowym Bidena wypowiedział się grecki ekonomista, były minister finansów tego kraju, Janis Warufakis. „Musimy iść dalej, niż zwykłe stymulowanie gospodarki poprzez przychylne rynkowi działania rządowe” – przekonuje na początku swojego tekstu. Działania zespołu Bidena w ocenie Warufakisa nie są ani „ciepłe”, ani „zimne”. Nie spowodują żadnych radykalnych zmian, a jedynie pozwolą na dalszą konserwację systemu kapitalistycznego.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Amerykańscy konserwatywni „eksperci” rozkręcą ruch Trzaskowskiego? Republikański instytut partnerem Kampusu Przyszłości

Młodych ludzi „pełnych pomysłów” i „myślących nieszablonowo” Rafał…