24-letnia reporterka Alison Parker i 27-letni kamerzysta Adam Ward zginęli dzisiaj rano podczas nadawania na żywo porannych wiadomości sprzed centrum handlowego w miejscowości Moneta w Virginii. Trzecia osoba z ekipy jest ciężko ranna.

Alison Parker, Adam Ward
Alison Parker, Adam Ward

Sprawca, 41-letni Vestor Flannagan, był współpracownikiem Parker i Warda w stacji WDBJ7 w latach 2012-2013, po czym został zwolniony. Nie pogodził się z utratą pracy, oskarżał stację o dyskryminację na tle rasowym; wielokrotnie pisał, że Alison Parker nie zasługiwała na błyskawiczny sukces zawodowy. Po strzelaninie, używając fałszywego konta, opublikował na Twitterze nagranie z dokonanego morderstwa. Policji nie udało się schwytać go żywcem, popełnił bowiem samobójstwo.

Terry McAuliffe, gubernator Virginii, związany z Demokratami, stwierdził jednoznacznie, że ta tragedia to kolejny dowód na to, że należy ograniczyć dostęp do broni w zarządzanym przez niego stanie.

Stany Zjednoczone są światowym liderem w kwestii tzw. public mass shootings, czyli sytuacji, w których uzbrojony sprawca strzela do ludzi w miejscu publicznym. Jak wykazały opublikowane ostatni badania ze 171 krajów prof. Adama Lankforda z Uniwersytetu w Alabamie, 1/3 wszystkich takich zdarzeń, dokonanych przez cywilów w latach 1966-2012, miały miejsce w USA. Lankford stwierdza jednoznacznie, że na tak wysoki wskaźnik wpływ ma masowy dostęp do broni – w swoich gospodarstwach domowych ma ją 47 proc. Amerykanów.

Lankford wiąże to także z mitem tzw. „amerykańskiego snu”. – W USA, gdzie ludzie wychowywani są w przekonaniu, że stoją przed nimi możliwości osiągnięcia wielkiego sukcesu, spełnienia „amerykańskiego snu”, może występować wyjątkowo wysoki poziom napięcia u tych, którzy napotykają na swojej drodze przeszkody nie do pokonania – tłumaczy Lankford. – Niestety, przy pewnej kombinacji takich napięć, chorób psychicznych i typowo amerykańskiej fetyszyzacji sławy, może dochodzić do sytuacji, w której desperaci szukają chwały właśnie poprzez publiczną przemoc z bronią w ręku. To dla nich jedyny sposób, że osiągnąć „sukces”, znaleźć się na okładkach magazynów, w wiadomościach, stać się znaną postacią – strzelać do niewinnych ludzi.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Co słychać u „obrońców normalności”. Prawicowy kibol zgwałcił wibratorem mężczyznę

Bartosz N., członek chuligańskiej grupy „Young Freaks”, skupiającej pseudokibi…