Złe wieści towarzysze. Hołownia jest fajniejszy od Biedronia! Z badań IBSP wynika, że katolicki publicysta z Białegostoku nie odbiera poparcia Dudzie. Odbiera je Platformie i Lewicy.

Tymczasem Lewica nie widzi zagrożenia. Oto wypowiedź Anny Marii Żukowskiej, rzeczniczki SLD: „Szymona Hołownię ‚spinuje’ środowisko neoliberalne po to, by urwał głosy Andrzejowi Dudzie i zablokował możliwość wygrania przez Dudę już w I turze. Po to, by kandydatka Platformy weszła do II tury i zmusiła całą opozycję do oddania na nią głosu”.

Lewica ma fałszywe poczucie bezpieczeństwa wynikłe z katolicyzmu Hołowni. Ten kandydat nie odstrasza elektoratu żadnymi fundamentalistycznymi wyskokami. Wręcz przeciwnie, na spotkaniach gwiazda TVN zręcznie unika zajmowania zdecydowanego stanowiska i zjednuje sceptyków koncyliacyjnymi wypowiedziami. Jest tolerancyjny dla gejów. Nawet z pytań o aborcję potrafi się wyślizgnąć (jest za kompromisem, by nie zaogniać sytuacji, ale docenia argumenty lewicy). Elektorat socjalny zagarnia odwołaniami do chrześcijańskiej troski o bliźniego i podkreślaniem wagi wspólnoty. Ekologów przekonuje mówieniem o suszy i odpowiedzialności za przyszłe pokolenia. Przyciąga do siebie “fajnistów”, którzy w przekonaniu zwolenników Lewicy powinni byli niejako z automatu poprzeć Biedronia. Tymczasem w tej chwili na portalu ewybory.eu średnia sondażowa Biedronia (7,9 proc.) jest o 3,8 proc. niższa od średniego wyniku Lewicy (11,7 proc.).

Mamy za swoje? Trzeba było wystawić Zandberga? Otóż nie! Zandberg może i bije przeciwników lewicową argumentacją, umacnia w ten sposób swoją pozycję na Lewicy, ale czy przyciąga w ten sposób nowych wyborców? Notowania socjaldemokratów jakoś tego nie pokazują. Więc chyba jednak akurat na wybory prezydenckie lepszym wyborem był kandydat, który ma szansę zawalczyć o „fajnistów”. A ja po cichu liczę, że zmasowany atak na Hołownię przypuści w końcu PO. A wtedy Lewica stanie z boku, podkreślając, jak bardzo brzydzi się konfliktami i zamiast tego proponuje merytoryczne rozwiązania.

A dlaczego sam Hołownia zyskuje? Wspomniałem już ekologię, rozwodniony katolicyzm i troskę o potrzebujących, mówi o tematach, które kandydaci partyjni boją się poruszać. Mówi o Milo Mazurkiewicz (transpłciowej działaczce, która popełniła samobójstwo), przejmuje się stanem polskiej psychiatrii. Mówi o małych zasobach wodnych i  odnawialnych źródłach energii. Używa pięknych sformułowań: “wspólnota jest tak silna jak najsłabsi jej członkowie”, “nie ma ważniejszej rzeczy niż środowisko naturalne”. Wielbi konstytucję. Był ratownikiem medycznym. Opowiada o tym, jak wyjął ostatnie pieniądze z bankomatu w Afryce, żeby pomóc chorym dzieciom, nieustannie mówi o wolontariacie i fundacjach które założył. Dostał medal od Rzecznika Praw Dziecka. Porusza aktualne tematy, jest zdroworozsądkowy i świetnie przygotowany merytorycznie. To, że jest zwolennikiem zakazu aborcji, czyli jednak nie jest taki kompletnie otwarty na wszystkich, gdzieś w tym wszystkim ulatuje. Za niedługo powinniśmy być świadkami, jak inni politycy uzupełniają swój repertuar o chwyty podpatrzone u Hołowni.

Jak nie lubić takiego człowieka, prawie świętego, a zarazem tak normalnego – może was zapytać potencjalny wyborca (macie takich ludzi w swojej bańce, skoro sondaże pokazują odpływ do Hołowni ze środowisk lewicujących). Warto mu wtedy przypomnieć Palikota, Kukiza, nawet Biedronia sprzed kilku miesięcy. Zapytać: naprawdę wierzysz w kolejną „postać spoza systemu”? Tego typu postacie mają pozytywną rolę. Ożywiają zniechęconych do polityki. Ale w pewnym momencie życia trzeba dorosnąć i przestać dawać się im uwodzić. Zamiast tego zacząć przyglądać się temu, co naprawdę stoi w ich programach, a jeśli nic szczególnego, to zastanawiać się: jaką rolę w związku z tym odegrają, kto skorzysta na ich wypłynięciu? Przypominam słowa Kukiza “jak zostanę politykiem to naplujcie mi w ryj i mówcie do mnie szmato”.

patronite

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. A może potencjalni wyborcy lewicy wolą zagłosować na Hołownię, bo nie ufają Biedroniowi (z dobrych powodów)? Znam osoby, które głosowały zawsze na lewicę, a teraz z powodu Biedronia są skłonne zagłosować na MKB. Sam zagłosuję wyłącznie na szyld i program Lewicy, pomimo kandydata.

  2. Hołownia to typowy celebryta napompowany przez telewizornię. Tak typowy, jak ten koleś od „Oczy zielone”. Idealna PiSiarska wydmuszka.

  3. socjaldemokraci to w ogóle ni pies ni wydra, coś na kształt świdra… jako socyały chcą poprawy bytu ubogich ale jako demokraci uważają, że bogaci pozwolą im to przegłosować ;) jeśli będą grzeczni i ładnie poproszą…?

  4. Biedroń dużo nie ugra, może bardziej będą za nim kobiety, ale mojego głosu już nie ma – pytam od lewa do prawa o Biedronia i słowo jakie słyszę pod wspólnym mianownikiem to „niepowaga”, a w aktywnej bańce lewicowej „Petru lewicy”. Jeśli druga tura będzie z Kidawą to nie głosuję, ale jeśli będzie w drugiej Hołownia to będę na niego głosował na zasadzie sprzeciwu wobec Dudy, którego ostatnie fobie antykomunistyczne chyba przewracają wszystko, to co tak koncertowo „dokonał” Komorowski.

  5. Tak, trzeba było wystawić Zandberga. Słabe notowania Razem nie przekreśliłyby sukcesu jego niedoszłej kandydatury, bo w tym przypadku głosy byłyby ZA CZŁOWIEKIEM, a nie za partią, która w zasadzie bez niego nie istnieje. Podobnie jak u Hołowni podbierającego różnych wyborców. Tymczasem Biedroń okazuje się niestrawny nawet dla sporej części elektoratu Lewicy…

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Gorzkie paradoksy Lewicy

Wysyp klasizmu ze strony wyborców Trzaskowskiego (w tym tych z Lewicy) dzień po wyborach m…