Blisko tysiąc szwaczek i robotników z fabryk tekstylnych na przedmieściach Dakki, stolicy kraju, zastało dziś na bramach swych miejsc pracy swoje zdjęcia z powiadomieniem, że już tu nie pracują. To reakcja wielkich właścicieli na strajk powszechny zatrudnionych w przemyśle tekstylnym, który trwał ponad tydzień i zakończył się skromnym zwycięstwem pracowników  (mają nastąpić minimalne podwyżki). Europejskie firmy ubraniowe korzystają z tych represji.

Protest kobiet z fabryki tekstylnej, styczeń 2019, flickr

Bangladesz stał się drugim, po Chinach, eksporterem ubrań na świecie. 4500 fabryk, w których pracują cztery miliony ludzi, szyje ubrania dla światowych sieci odzieżowych.  Dzięki systemowi wyzysku wspieranemu przez rząd, mogą tu zarobić dzięki śmiesznym płacom. Robotnice i robotnicy wyszli z fabryk na ulice: 50 tys. ludzi manifestowało przeciw nędzy poborów. Potraktowano ich gazem łzawiącym i gumowymi kulami. Zarabiają średnio ok. 80 euro miesięcznie. Zwycięstwo strajku było chude: kilkanaście centów euro więcej dla najmniej zarabiających, do tego doszły lokauty.

Wielka fabryka Metro Knitting and Dyeing spod Dakki pierwsza zastosowała postrajkowe zwolnienia wszystkich pracowników, którzy wzięli udział w proteście. Według właścicieli, robotnicy zniszczyli kamery nadzoru i komputery, mieli też ukraść ubrania. Zdaniem szwaczek, właściciele chcą w ten sposób „nastraszyć każdego, kto by się domagał ludzkiego traktowania”. Kobiety, które stanowią 80 proc. pracowników przemysłu tekstylnego, zarabiają średnio 61 euro na miesiąc, pracując min. 10 godzin dziennie, sześć dni w tygodniu. Szyją ubrania marek  H&M, Zara, Decathlon, Gap, Nike i wielu innych.

W Bangladeszu właściciele fabryk tekstylnych maja pełne poparcie rządu, który uważa, że należy utrzymywać płace jak najniżej, gdyż na świecie czyha konkurencja: Laos, Kambodża i Etiopia oferują jeszcze niższe płace i jeszcze gorsze warunki zatrudnienia. Da to lepsze zyski koncernom zachodnim, które miałyby wtedy zwinąć manatki. Jedyna nadzieja dla pracowników z Bangladeszu to nacisk na zachodnie koncerny, które wydają rozkazy miejscowym władzom.

paypal

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Bangladesz to musi być raj zafiksowanej na punkcie rodzenia dzieci prawicy. Olbrzymie przeludnienie = mikroskopijne płace.

    1. A największym przeciwnikiem przeludnienia był komunista Mao Zedong, który odpowiada za śmierć około 78 milionów swoich rodaków.

    2. Strzał w kolano albo jeszcze gorzej. ChRL prawie 70 lat od powstania jest światowym supermocarstem. Natomiast demoliberalne Indie i Bangladesz, które 2 lata wcześniej uzyskały niepodległość od UK, po dzień dzisiejszy zmagają się z problemami, które w Chinach od dawna nie występują.

    1. Bo patrzysz nie tam gdzie trzeba, popatrz na danie, szwecje, anglie, szwajcarie. Bangladesz i tak jest w lepszej sytuacji biorac udzil w tym systemie niz byl przed kapitalizmem, a gdyby zachodnie korporacje daly pracownikom tam na miejscu to pogorszylyby im sie wyniki finansowe i mielibysmy kryzys na zachodzie, banki by bankrutowaly itd.

    2. Kapitalizm jest najlepszy na świecie. Przecież nikt ci nie broni wysłać pieniądze do Bangladeszu. Za każdą kupioną przez siebie rzecz w sklepie typu H&M, wyślij dodatkowe 20% na fundacje charytatywna. Ktoś ci broni? A, czekaj. Sami Polacy ledwie wiążą koniec z końcem, bo państwo socjalne zabiera im ponad 50% zarobionych pieniędzy. Kapitalizm obecnie nigdzie nie występuje. Został zabity. Współczesny ustrój to ustrój korporacyjny w oparciu o socjalizm.

    3. Lol, co za gimbazjalny trolling xD Kapitalizm jest ustrojem, w którym rządzi kapitał. Koniec kropka, reszta nie gra żadnej roli. Prawo w kapitalizmie stanowione jest pod dyktando prawdziwych kapitalistów, których stać na lobbing, a nie straganiarskich nędzarzy, moczących się po nocach na myśl o „kapitalistycznej” utopii. Jeżeli samozwańczy Racjonalista czuje się sfrustrowany losem, który zgotował mu kapitał, to zgodnie z kapitalistyczną retoryką powinien mieć pretensje do swoich rodziców, którzy nie zaszli na szczyt hierarchii. Nikt przecież nie zabronił mu urodzić się w rodzinie krezusów.

Pozostaw odpowiedź Nikt Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Joe Biden nie zmieni kursu wobec Wenezueli. Sankcje zostają, „prezydent Guaido” też

Administracja Bidena ma już za sobą pierwsze bombardowanie na Bliskim Wschodzie, teraz zaś…