„To grozi zapaleniem się całego regionu” – mówił wczoraj Ghassan Salamé, specjalny wysłannik ONZ do Libii, o przedłużaniu się bitwy pod Trypolisem między wojskami dwóch różnych rządów tego kraju. Jego zdaniem do wojny zachęcały „podziały międzynarodowe”. W sąsiedniej Tunezji zatrzymano dwie grupy uzbrojonych europejskich mężczyzn uciekających z Libii.

 

Oddziały pro-GNA pod Trypolisem. twitter

Nagła ofensywa marszałka Chalify Haftara na Trypolis z początku tego miesiąca nie stała się blitzkriegiem: jego żołnierze z Libańskiej Armii Narodowej (ANL) utknęli na dobre pod miastem, bronionym przez wojsko uznanego przez ONZ i Zachód rządu premiera Fajiza as-Sarradża (GNA). Stolicy bronią też stowarzyszone z nim klanowo-regionalne milicje zbrojne zachodu kraju. Obie strony ściągają posiłki, podczas gdy liczba uchodźców przekracza już 25 tysięcy. Siły ANL są w jednym miejscu tylko 12 km od miasta, ale gdzie indziej zostały odrzucone dużo dalej. W ONZ przeważa pesymizm.

Salamé mówił gorzko: „Jedność społeczności międzynarodowej na temat Libii była jednością jedynie powierzchowną i okolicznościową”… „były kraje, które zainwestowały w marszałka Haftara”. Dyplomatycznie nie wymienił żadnego, ale minister spraw wewnętrznych GNA ogłosił, że jego rząd zrywa wszelką współpracę w sprawach bezpieczeństwa z Francją. Francuzi są podejrzani o złamanie embarga na broń. Marszałek Haftar z Benghazi włada już całym roponośnym wschodem kraju, jego sponsorzy mieli nadzieję, że teraz „zjednoczy kraj” kosztem GNA.

Ghassan Salame, wikimedia

Na tunezyjskiej, turystycznej wyspie Dżerba wylądowało kilka takich samych łodzi motorowych z kilkunastoma ciężko uzbrojonymi Europejczykami, przeważnie Niemcami , jak też żołnierzami z „Europy wschodniej”. Raczej typowa operacja eksfiltracji jakiegoś oddziału z Libii. Tunezyjczycy zatrzymali też 13-osobowy oddział francuski, który w za ciasnych garniturach udawał wycieczkę dyplomatów. Mieli ze sobą karabiny snajperskie, materiały wybuchowe i granaty, również wycofywali się z Libii. Pierwsi uciekli z Trypolisu Amerykanie, na wieść o ofensywie Haftara.

Oba libijskie rządy wydały listy gończe za przywódcami przeciwnika, oba mówią o „postępach” na dzielącym je froncie, oba lekceważą wezwania o pokój ONZ. Salamé jest rozżalony, a Francja zapewnia, że w pełni popiera ten rząd, który popierać trzeba – trypolitański GNA. Bitwa po południowo-wschodniej miasta pozostaje gwałtowna.

 

 

 

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Holandia: premier Mark Rutte podał się do dymisji

Premier Królestwa Niderlandów, Mark Rutte wywodzący się z liberalno-konserwatywnej Partii …