Site icon Portal informacyjny STRAJK

Warszawa: nadciąga śmieciowy kataklizm

fot. pxhere.com

Wieloletnie zaniedbania i pozostawienie wszystkiego śmieciowemu „wolnemu rynkowi”, doprowadziły do tego, że próba uregulowania gospodarki odpadami, tak by była bezpieczniejsza dla środowiska, doprowadzi do jej paraliżu. Czy miasto pokryją cuchnąc góry odpadów, jak miało to miejsce w Neapolu?

Stolica ma coraz większy problem z odpadami. W powijakach znajduje się przetarg na odbiór śmieci w nowym roku, który od 1 stycznia ma się odbywać na zmienionych zasadach. Składowska, które działają, działają jeszcze tylko dlatego, że się odwołują od decyzji ministerstwa. Przetarg na rozbudowę spalarni utknął w martwym punkcie.

Ministerstwo Środowiska, które od trzech lat ma “na pieńku” z Unią Europejską wydaje się wyjątkowo zmotywowane do szybkiego wdrożenia przepisów wynikających z wytycznych UE, zgodnie w którymi do 2030 r. tylko 10 proc. wszystkich odpadów będzie mogło być składowane – reszta musi być przerabiana. Potrzeba szybkich zmian stopniowo paraliżuje obrót śmieciami w Warszawie, a wiceprezydent Michał Olszewski oskarżył nawet podległe PiS ministerstwo o celowe działanie wymierzone nie tyle nawet we władze stolicy, co w jej mieszkańców.

Obecnie odpady do składowania wywożone są w dwa miejsca pod Warszawą. Niedługo gromadzenie ich tam w ogóle przestanie być możliwe, bo ministerstwo cofnęło im pozwolenia, a firmy nadal przyjmują śmieci, bo odwołały się do sądu od tej decyzji. Resort środowiska nie wydaje też pozwoleń na nowe wysypiska.

W nowym roku ma się rozpocząć odbiór odpadów na nowych zasadach: firmy będą je wywozić po podzieleniu na pięć frakcji, uszczegółowione zostanie bowiem sortowanie. Tymczasem z powodów formalnych po raz kolejny przekładany jest termin otwarcia ofert w przetargu, nie ma więc praktycznie szans na to, żeby został on rozstrzygnięty przed końcem grudnia. Co będzie po 1 stycznia? Tego nikt dokładnie nie wie.

Są plany rozbudowy spalarni śmieci na Targówku, tak żeby zamiast 40 tys. ton mogła w ciągu roku przerabiać 300 tys. Są z nią jednak dwa problemy. Po pierwsze, tu też przetarg posuwa się do przodu w ślimaczym tempie: kolejne startujące w nim firmy zagraniczne odpadają ze względów formalno-prawnych. Konsorcjum francuskie, które zaskarżyło udział konsorcjum chińskiego, samo wypadło potem z przetargu. Chińczycy mogą jeszcze wygrać w sądzie. Ale tu pojawia się drugi problem. Projekt rozbudowanej spalarni nie spełnia aktualnych wymogów, które mówią, że spalane mogą być tylko odpady nierecyklowalne. Zakład będzie więc musiał je dodatkowo segregować w jednym jedynym miejscu w Warszawie, które ma na to pozwolenie – to kolejne wąskie gardło, które będzie powodować spiętrzenie śmieci.

Afera z pożarami wysypisk zmusiła rząd do forsowania nowych przepisów, problem ma jednak swoją historię i charakter strukturalny – jest przykładem patologii polskiego kapitalizmu. Lata zaniedbań i zaniechań kolejnych rządów, polityka “róbta, co chceta” i “wolna Amerykanka” na polu gospodarki odpadami, oparta na powszechnym outsourcingu doprowadziły to tego, że próba uregulowania sytuacji doprowadzi do paraliżu dotychczasowego systemu, czyli wolnego rynku śmieci. Oby Warszawa nie zniknęła pod śmieciami, jak dziesięć lat temu Neapol.

Exit mobile version