Prawda historyczna – wojewoda mazowiecki 12:0 – pisali aktywiści inicjatywy Historia Czerwona i Czarno-Czerwona po pierwszym orzeczeniu unieważniającym dekomunizacyjne zarządzenia Zdzisława Sipiery. Wczorajsze i dzisiejsze rozstrzygnięcia warszawskiego sądu sprawiły, że wynik ten brzmi już 37:0.

Na dzisiejszy, trzeci z kolei werdykt, oczekiwano ze szczególną niecierpliwością, bo dotyczył on ulic, w obronie których mobilizacja była szczególna: praskiej ul. Dąbrowszczaków, żoliborskiej ul. Tołwińskiego oraz muranowskiej ul. Lewartowskiego. A także ośmiu innych miejsc, w większości nazwanych imionami uczestników walki z hitlerowską okupacją Polski – uczestników niewartych zapamiętania, bo związanych z lewicą.

Już za jakiś czas w tym miejscu znowu będzie wisiała tablica z nazwą ul. Dąbrowszczaków / fot. Historia Czerwona i Czarno-Czerwona

I ponownie, tak jak wczoraj i przedwczoraj, sąd orzekł: decyzje wojewody w sprawie nazw ulic zostają unieważnione. Dlatego, że to obowiązkiem wojewody było szczegółowe zbadanie i uzasadnienie, w jaki sposób konkretny patron propagował komunizm. Notatki na stronie IPN, pod którymi nie podpisuje się żaden autor, to stanowczo za mało. Dlatego wyrzucone nazwy mają powrócić. Wojewoda Sipiera zamierza odwołać się od tej decyzji do Najwyższego Sądu Administracyjnego.

Chociaż więc nie jest to sukces ostateczny, obrońcy nazw ulic nie kryli dziś w sądzie radości.

– To triumf prawdy historycznej nad IPN-owskimi manipulacjami i próbami zadekretowania “jedynej słusznej” narracji. To zwycięstwo gwarantowanych konstytucyjnie praw samorządów do samostanowienia nad modelem odgórnego narzucania decyzji przez wojewodę. To sukces oddolnej mobilizacji i stanowczych działań na rzecz zachowania nazwy ulicy Dąbrowszczaków w Warszawie – piszą z kolei na Facebooku aktywiści inicjatywy Łapy precz od ul. Dąbrowszczaków. 

– Sąd potwierdził, że wojewoda pisał uzasadnienia swoich decyzji na kolanie, i jeszcze kolanem te zmiany przepychał – skomentował dla „Gazety Wyborczej” Jan Mencwel, prezes Miasto Jest Nasze. Dodał, że to do mieszkańców powinna należeć decyzja o tym, kto nadaje się na patrona ulicy, a kto nie. Mieszkańcy Żoliborza, członkowie Stowarzyszenia Żoliborzan, obecni na sali sądowej, cieszyli się zatem, że ulica w ich dzielnicy będzie nadal nosiła imię Stanisława Tołwińskiego, Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata, który wojewodzie nie pasował, gdyż w 1946 r. zapisał się do PPR.

Obrońcy nazw ulic czekają jeszcze tylko na ostatnie rozstrzygnięcie, m.in. w sprawie ul. Kruczkowskiego oraz ul. Batalionu Platerówek. Ma ono zapaść w czerwcu.

Tymczasem Instytut Pamięci Narodowej nie ustaje w wojnie z Dąbrowszczakami. Na trzydniową konferencję o nich zaprasza pod koniec czerwca jego oddział w Gdańsku. Ten sam, który „zasłynął” już m.in. regularnym publikowaniem „nieprecyzyjnych” statusów na Facebooku, reklamowaniem artykułów autora zachwycającego się kolaborantami Hitlera, a także obrażaniem mieszkańców miejscowości Czarne podczas dyskusji o „żołnierzach wyklętych”. Może być „ciekawie”…

Zobacz także

Moskwa: kurierzy największej sieci mają dość wyzysku

Delivery Club to największa obecnie sieć kurierska w Rosji. Zajmuje się przede wszystkim d…