Siedziba mołdawskiego parlamentu. / Żródło: Wikimedia Commons.

W Kiszyniowie doszło do zamieszek po tym, jak oficjalnie potwierdzono utworzenie nowego rządu o euroatlantyckiej orientacji. Wydaje się jednak, że profil polityczny to kwestia drugoplanowa. Liczą się afiliacje mafijne.

Siedziba mołdawskiego parlamentu. / Żródło: Wikimedia Commons.
Siedziba mołdawskiego parlamentu. / Żródło: Wikimedia Commons.

Głosowanie, które pozwoliło ostatecznie wyłonić nową radę ministrów miało zakończyć trwający od miesięcy polityczny klincz. Premierem został niejaki Pavel Filip, szef koalicji ugrupowań określanych jako proeuropejskie. Wywołało to wściekłość sympatyków opozycji, którzy wszczęli przed siedzibą parlamentu w Kiszyniowe, wielogodzinne zamieszki. Część protestujących wdarła się do budynku. Z dotychczasowych doniesień medialnych wynika, iż policja używa armatek wodnych, gazu i pałek. Rannych jest 15 osób. Demonstrujący wzywali do anulowania głosowania; partie opozycyjne je bojkotowały.

Bardziej niż o czynnik polityczny chodzi jednak o kwestie kryminalnych inklinacji. Protestujący oskarżają obecnego premiera o ścisłe powiązania z najbardziej wpływowym mołdawskim magnatem – Vladimirem Plahotniukiem. To właśnie tego biznesmena miał w ubiegłym tygodniu nominować na premiera prezydent Mołdawii – Nicolae Timofti. Odmówił. Przeciwnicy obecnego rządu twierdzą, że Pavel Filip to wyłącznie marionetka w rękach mołdawskiego oligarchy o ukraińskich korzeniach, zaś jego deklaracje o zbliżeniu z Unią Europejską to jedynie zasłona dymna mająca przekonać, że Filip i jego stronnictwa nie są chłopcami Plahotniuka na posyłki, a poważnymi politykami.

Agencja TASS podała, iż Prokuratura Generalna wydała oświadczenie, z którego wynika, iż wszyscy odpowiedzialni za burdy zostaną pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Szef służb prasowych mołdawskiego parlamentu zaś określił działania protestujących jako „oczywiste naruszenie wszelkich norm i zasad”. Nadmienił także, iż wedle jego wiedzy policja bada materiały wideo zarówno z monitoringu ulicznego, jak i te dostarczone przez ochronę parlamentu.

[crp]

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Drugi dzień walk w Górskim Karabachu. Erdogan: nie przestaniemy wspierać Azerbejdżanu

Recep Tayyip Erdogan wezwał Armenię, by natychmiast wycofała się z „okupowanych tery…