„Jeśli przyjeżdżasz na Węgry, nie możesz zabierać pracy Węgrom” – takie i inne plakaty, wymierzone w węgierskich imigrantów, pojawiły się ulicach miast. Kampania spotkała się z falą protestów, teraz z kontrakcją rusza UNHCR, agencja ONZ ds. uchodźstwa.

AFP Photo/Attila Kisbenedek
AFP Photo/Attila Kisbenedek

Rząd Wiktora Orbana znany jest z postaw ksenofobicznych i antyimigranckich, od niedawna za pieniądze podatników szerzy je w węgierskim społeczeństwie. Plakaty z hasłami o tym, że przybysze „nie mogą zabierać pracy Węgrom” i „muszą szanować węgierskie prawo i obyczaje” pojawiły się na billboardach w całym kraju w ramach tzw. „narodowych konsultacji ds. migracji i terroryzmu”. W zeszłym tygodniu grupa sześciu aktywistów została aresztowana za przemalowanie jednego z plakatów – słowo „konsultacje” zostało zamienione na „obelgi”. Na innym bilbordzie hasło zamieniono na „Jeśli przyjeżdżasz na Węgry, czy mógłbyś przywieźć ze sobą poczytalnego premiera?”. Dziesiątki innych zostało po prostu zniszczonych, ruszył też oddolny ruch finansowania plakatów w tej samej kolorystyce i pisanych taką samą czcionką. Na jednym z nich po angielsku napisano „Przepraszamy za naszego premiera”. Konkurencyjną kampanię ma niedługo zacząć UNHCR, agencja ONZ, zajmująca się uchodźstwem i migracją. Na jej plakatach mają się znaleźć postaci migrantów, którzy zadomowili się na Węgrzech i chcą szczęśliwie żyć w Europie.

Tylko w tym roku o azyl poprosiło na Węgrzech 50 tys. ludzi – głównie uchodźców z Syrii, Afganistanu i Iraku, czyli znacznie więcej, niż wynosi średnia europejska. Znaczna większość z nich przybywa do Węgier przez granicę z Serbią. Jednak Wiktor Orban i partia Fidesz, podobnie jak brytyjscy Torysi i polski rząd, są przeciwni nowym rozwiązaniom Komisji Europejskiej, które mają bardziej równomiernie rozłożyć po UE przybyszów, uciekających przed wojną i terroryzmem. Orban, w przeciwieństwie do mętnych tłumaczeń Rafała Trzaskowskiego z polskiego MSZ, wypowiedział się o regulacjach KE bardzo ostro, stwierdzając, że ich autorzy funkcjonują „na granicy poczytalności”. Jego zdaniem, „problem powinien być rozwiązany poza Unią Europejską”. Premier Węgier od jakiegoś czasu wygraża się, że granica kraju z Serbią zostanie całkowicie zablokowana.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy Fidesz, czyli rządząca partia, traci głosy na rzecz faszyzującego Jobbiku – fala antyimigranckiej polityki Orbana może być odpowiedzią na potrzeby tych wyborców.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Skandaliczny proces ekstradycyjny Assange’a: obserwatorzy zakazani

Odbywający się w Londynie proces o ekstradycję australijskiego dziennikarza i wydawcy Juli…