Site icon Portal informacyjny STRAJK

Węgry: start antyuchodźczej kampanii

Partia rządząca na Węgrzech rozpoczęła kampanię przed przygotowywanym na 2 października referendum. Ankieterzy Fideszu chcą zbadać poziom akceptacji obywateli dla pomysłu odrzucenia postanowienia Komisji Europejskiej o przyjęciu przymusowej kwoty uchodźców. Zaledwie 1,3 tys. przybyszy to dla madziarskiej prawicy zbyt dużo.

Premier Węgier, Victor Orban / wikipedia commons

Postulat o tym, aby sprzeciwić się narzuconej przez Unię Europejską kwocie uchodźców do przyjęcia, Fidesz podchwycił od innej partii – skrajnie prawicowego Jobbiku – i uczynił z niej hasło przewodnie swoich rządów. 2 października obywatele Węgier mają odpowiedzieć na pytanie: „Czy chce Pan/Pani, by Unia Europejska mogła nakazywać, również bez zgody parlamentu, obowiązkowe osiedlanie na Węgrzech osób innych niż obywatele węgierscy?”. Opozycja jest oburzona takim sposobem sformułowania pytanie referendalnego. Uważa, że jest manipulacyjne, buntuje obywateli i sugeruje im odpowiedź.

– Wzywamy do głosowania na „nie”. To Węgrzy, a nie Bruksela, mają prawo do decydowania, z kim chcą mieszkać – powiedział Antal Rogán, szef gabinetu Viktora Orbana.

Premier tłumaczy, że Węgry mają o wiele większe problemy z uchodźcami niż jedynie zapowiadana kwota 1,3 tys. Trwa konflikt z Austrią – oba państwa wprowadziły na wspólnej granicy kontrole, kolejki ciągną się w nieskończoność. Wiedeń obwinia Budapeszt o zaistniałą sytuację, Budapeszt tłumaczy, że zaostrzył kontrole na granicy z Serbią i wprowadził dodatkowe na granicy z Austrią, ponieważ wzrosła liczba osób usiłujących przedostać się przez serbską granicę (nawet do 250 osób dziennie). Dlatego też węgierski parlament zdecydował przegłosować przepisy, które pozwolą „cofnąć” do Serbii imigrantów, którzy zdołają przedostać się nawet 8 km w głąb kraju. Według działającej przy ONZ agendy UNHCR – to nieludzki przepis, który tylko pogorszy sytuację.

Na całych Węgrzech panują silne antyimigranckie nastroje. Rozpętywane są kampanie nienawiści, tak jak np. po „wydarzeniach z Körmend” przy granicy z Austrią, gdzie znajduje się obóz przejściowy. Przebywających w nim uchodźców oskarżono o podglądanie miejscowych licealistek na lekcjach WF. Policja umorzyła śledztwo. Takich minikampanii jest sporo na terenie całego kraju.

 

Exit mobile version