Nie są na pierwszym miejscu, ale – według niemal pełnych wyników – mają 31 mandatów więcej, niż do tej pory, i tym samym okazali się największymi wygranymi przedterminowego głosowania. Laburzyści świętują, największą przegraną wyborów jest ich inicjatorka Theresa May.
Sytuację, w jaki obecnie znajduje się szefowa rządu, najlepiej podsumował Jeremy Corbyn. – Chciała mieć mandat. Ale mandat, jaki dostała, to stracone fotele parlamentarzystów, stracone głosy, stracone poparcie, stracone zaufanie. Powiedziałbym, że to wystarczy, żeby odejść – powiedział szef Partii Pracy, która dzięki odważnemu lewicowemu programowi dla odmiany zaufanie i poparcie chociaż częściowo odzyskała.
Częściowo, bo wygrana mimo wszystko należy do konserwatystów, tyle, że mają w nowym parlamencie 314 miejsc, o dwanaście mniej, niż poprzednio. Partia Pracy za to zdobyła 261, o 31 więcej. 35 miejsc zachowali szkoccy nacjonaliści, tracąc jednak 19 foteli. Umiarkowany postęp odnotowali Liberalni Demokracji: mieli 9 miejsc, teraz jest 12. Gdy powstawał ten artykuł, nie były jeszcze rozstrzygnięte losy pięciu ostatnich mandatów.
Corbyn stwierdził również, że wyniki wyborów pokazują bez wątpliwości: ludzie nie chcą już polityki austerity. Partii Pracy opłacił się odważny, naprawdę prospołeczny program. Przypomnijmy, że laburzyści zadeklarowali w nim, że po zwycięstwie zwiększą nakłady na szkolnictwo, postarają się zniwelować nierówności społeczne (oensja szeregowego pracownika miałaby być najwyżej dwudziestokrotnie niższa od tej na stanowisku kierowniczym), dadzą więcej uprawnień związkom zawodowym. Corbyn mówił również, że będzie reformował więziennictwo, zainwestuje w rozwój infrastruktury, postawi na odnawialne źródła energii.
Whatever the final result, our positive campaign has changed politics for the better. pic.twitter.com/EHLta2rnIW
— Jeremy Corbyn (@jeremycorbyn) 9 czerwca 2017
May starała się zachować spokój i już powiedziała, że nie ma zamiaru odchodzić, jako że torysi, mimo wszystko, są największą partią. Przekonywała, że Wielką Brytanię czeka „okres stabilności”, starając się zatuszować fakt, iż jej plan polityczny – zdobycie stabilnej większości i silnego poparcia dla „twardego Brexitu” – poniósł porażkę.
In case you missed it, Theresa May speaking in the early hours of this morning as the results came in #GE2017 #BBCelection #HungParliament pic.twitter.com/ijlEOmYGUE
— BBC Newsnight (@BBCNewsnight) 9 czerwca 2017