Rząd brytyjski wysłał na prośbę strony polskiej dziesięciu swoich specjalistów od ustawiania żyletkowego drutu kolczastego i nie wyklucza „dalszej pomocy”. Anglicy, podobnie jak Polacy, uważają się za ofiary „wojny hybrydowej” w postaci migrantów, tyle, że ze strony Francji, a nie Białorusi. Brytyjczycy mają nauczyć Polaków, jak „wzmocnić barierę antymigracyjną”, której sami nie mogą ustawić.

 

Podobnie jak Polska, Wielka Brytania jest w konflikcie prawnym z Unią Europejską. Uważa ona, że tak jak białoruski prezydent Łukaszenko, prezydent Francji Macron „instrumentalizuje” migrantów, pozwalając im przekraczać Kanał La Manche na łodziach i pontonach, by „zdestabilizować” Anglię w związku z francusko-angielską kłótnią o dostęp do obszarów połowowych na Atlantyku i w Kanale.

Francuska policja odpycha migrantów od wybrzeża. twitter

Rzecznik brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych oskarżył Francuzów nie tylko o pozwalanie na wypływanie migrantów w kierunku Anglii, ale i brak ich reakcji na działalność „gangów przemytniczych”, co uznał za rzecz, której jego kraj „nie będzie akceptować”. Oczywiście każdy ma prawo opuścić dowolny kraj, jeśli nie jest ścigany, ale Paryż i Londyn łączy specjalny układ, według którego Francja ma powstrzymywać migrantów, w zamian za pieniądze. Tymczasem, według Anglików, do ich wybrzeży dociera ok. tysiąca migrantów dziennie.

Francuzi z jednej strony twierdzą, że przestrzegają układu, zatrzymując ok. 60 proc. wypływających do Anglii, a z drugiej uważają, że Anglicy płacą za mało, i myślą o wyjściu z tej umowy, gdyż „nie są od pilnowania brytyjskiej granicy”. Rząd brytyjski rozważał ustawienie płotu, jak zrobiła to Polska, ale płoty i drut kolczasty na plażach spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem lokalnych władz samorządowych i mieszkańców południowego wybrzeża Anglii.

Według The Guardian, brytyjska misja wojskowa na polsko-białoruskiej granicy ma potrwać „kilka dni” w ramach „pomocy technicznej”, lecz gazeta uważa, że powody, dla których Warszawa zwróciła się do Londynu są „niejasne”. Podejrzewa, że obie stolice chcą wywrzeć nacisk na Unię w swoich interesach. Jak dotąd, przeprawy przez Kanał La Manche zabiły dużo więcej migrantów, w tym kobiet i dzieci, niż próby przejścia granicy białorusko-polskiej.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Rzecznik Praw Obywatelskich pyta ministra zdrowia, czemu nie radzi sobie z COVID

Prof. Marcin Wiącek, RPO, skierował do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego pismo, w któr…