Pracownicy największej w Polsce sieci dyskontów walczą o poprawę warunków pracy. Reprezentujące ich związki zawodowe po raz pierwszy mówią jednym głosem. Dwa dni temu rozpoczęło się referendum strajkowe. Wyjątkowe, bo najdłuższe w historii polskiego ruchu pracowniczego. Niestety, pojawiły się również kłopoty.

To miało być piękne święto demokracji. 65 tysięcy pracowników w prawie 3000 sklepów, a także osoby zatrudnione w magazynach i biurach miały decydować o kierunku rozwoju firmy. Postulaty sformułowane przez zjednoczone związki zawodowe dotyczyły nie tylko poprawy warunków pracy, ale również zawierały rozwiązania, które mogłyby podwyższyć standard obsługi klienta. Referendum zostało zaplanowane do końca kwietnia, tak aby każdy pracownik mógł znaleźć chwilę na oddanie głosu.

Niestety, zachowanie kierownictwa koncernu Jeronimo Martins wskazuje na to, że firma zamierza święto to zakłócić. Kierownicy sklepów otrzymali pisma, w których dyrekcja wydaje polecenia, które mają utrudnić przeprowadzanie głosowania. Według nakazu zabrania się „przekazywać listy pracowników danej placówki, ogłaszać daty referendum w danej placówce, przejmować kart do głosowania w celu ich przechowania lub przekazania pracownikom, przechowywać urny do głosowania (nawet na krótko), udzielać przerwy w pracy w celu wzięcia udziału w referendum, namawiać lub zabraniać pracownikom udziału w referendum po godzinach pracy i poza miejscem pracy”. Innymi słowy – utrudniać przeprowadzenie plebiscytu.

Kierownictwo sieci posuwa się również do poważniejszych „ostrzeżeń”. Osoby, które mimo zakazu będą próbowały agitować czy organizować referendum na terenie sklepów, zostaną natychmiast usunięte przez ochronę.

Postawa władz koncernu wywołuje społeczne wyrazy dezaprobaty. Dziennikarz Damian Duszczenko opublikował na swoim profilu na Facebooku odezwę do dyrekcji Jeronimo Martins. „To bardzo źle wygląda, gdy największa sieć handlowa w Polsce próbuje sabotować demokratyczne prawo pracowników do głosowania w sprawie strajku. Apeluję do Państwa o zaniechanie tych praktyk, mogących wpłynąć negatywnie na wizerunek Państwa firmy” -pisze Duszczenko, który zachęca również do wysyłania listów protestacyjnych do biura obsługi klienta.

O co walczą pracownicy Biedronek? Tym razem nie chodzi o podwyżki, które w latach 2017-18 z uwagi na trudności w znalezieniu chętnych do pracy były przyznawane kilka razy. Celem jest poprawa warunków pracy: zapewnienie lepszej ochrony placówkom i ich pracownikom, poprawę zasad magazynowania, instalację sprawnej klimatyzacji we wszystkich sklepach, wprowadzenie jasnego regulaminu wynagradzania, przesunięcie godzin zamknięcia sklepów w dni poprzedzające dni bez handlu do godz. 21:00 oraz podpisanie porozumienia ws. funkcjonowania związków.

 

 

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Unia ma kłopot ze szczepionkami Astra Zeneca: dla niej Brytyjczycy nie są priorytetowi

Podobnie jak w przypadku Pfizera, Unia Europejska ma poważny problem z dostawami szczepion…