Kto wygrał wybory samorządowe w Stambule – czy tamtejsi wyborcy pokazali, że nie chcą byłego premiera i bliskiego współpracownika Erdogana? To pytanie, które zadaje sobie teraz cała Turcja. I nie tylko.

Zarówno Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), kierowana przez Erdogana, jak i główny opozycyjny blok utworzony przez kemalistów z Republikańskiej Partii Ludowej oraz nacjonalistów z Partii Dobra twierdzą, że ich kandydat odniósł zwycięstwo w wyborach na mera Stambułu. Różnica głosów wydaje się przy tym być minimalna. Państwowa agencja informacyjna Anadolu, przychylna rządowi, przestała informować o postępach w liczeniu głosów, gdy przewaga AKP w Stambule stopniała do 5 tys. głosów. Łącznie do urn poszło w mieście 8,5 mln Turczynek i Turków z 10,5 mln uprawnionych.

Swoje zwycięstwo ogłosili dziś rano zarówno kandydat Erdogana, były premier Binali Yildrim, jak i kemalista Ekrem Imomoglu. Pierwszy powiedział swoim zwolennikom zebranym przed partyjną siedzibą o „nieoficjalnych wynikach”, które dają mu pierwsze miejsce. Drugi, kilka godzin później, oznajmił, że posiada informacje, według których to opozycja wzięła Stambuł z przewagą 28 tys. głosów. W ostatnich godzinach natomiast oficjalnie zmienił swój opis profilowy na Twitterze na „mer Stambułu”. To wyzwanie rzucone władzom, gdyż oficjalnych wyników nadal nie przedstawiono, a najprawdopodobniej, wobec zgłoszeń o nieprawidłowościach w części lokali, dojdzie do powtórnego liczenia głosów. W jego trakcie według komentatorów „Middle East Eye” może zdarzyć się wszystko.

Benali Yildrim był ministrem transportu, ma doświadczenie w realizacji wielkich projektów infrastrukturalnych. Jego wyborcy mieli dobre powody, by mu zaufać – z drugiej strony jednak wybory samorządowe zamieniły się po części w plebiscyt zaufania do aktualnych władz Turcji z Erdoganem na czele. Gdyby okazało się, że w Stambule ten plebiscyt został przegrany, cios symboliczny będzie mocny, bo właśnie od stanowiska mera tego miasta obecny prezydent zaczął marsz po najwyższe stanowiska.

W cieniu bitwy o Stambuł pozostają wyniki z reszty kraju – a w skali całej Turcji na pierwszym miejscu nadal AKP z wynikiem ok. 45 proc. (według agencji Anadolu). Wygrała natomiast w 16 obszarach metropolitalnych i 24 miastach. Nie ma wśród nich stolicy – merem Ankary zostanie kandydat opozycji (kemalistów i nacjonalistów) Mansur Yavas, który wyprzedził wystawionego przez AKP Mehmeta Ozasekiego. Sojusz kemalistów i nacjonalistów wygrał również w Antalyi oraz Izmirze.

Atakowana systematycznie od kilku lat kurdyjska, socjaldemokratyczna Demokratyczna Partia Ludowa (HDP), której liczni aktywiści znajdują się pod zmyślonymi lub rozdmuchanymi zarzutami w więzieniach, poniosła zauważalne straty. HDP nie będzie już mieć merów w Bitlis, Agri i Sirnak na południowym wschodzie Turcji – oficjalne wyniki dają tam zwycięstwo ludziom Erdogana.

Natomiast w Tunceli na wschodzie Turcji mera z HDP zastąpi przedstawiciel Tureckiej Partii Komunistycznej, Fatih Mehmet Maçoğlu – do tego komuniści oraz socjaldemokraci zdobyli łącznie ponad połowę głosów w wyborach prowincji.

Kolejne wybory w Turcji dopiero w 2023 r. Do tego czasu Recep Tayyip Erdogan zamierza wprowadzić program reform w duchu wolnorynkowym. Jest przekonany, że tak właśnie najlepiej przełamie spowolnienie gospodarcze – tymczasem nieuchronne wydają się nowe konflikty i napięcia społeczne.

patronite

 

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

PiS dobry dla zwierząt? Już nie. Ustawa trafiła do sejmowej zamrażarki

Ta ustawa miała pokazać dobrą i pełną empatii twarz Jarosława Kaczyńskiego. Teraz, kiedy r…