Kilkakrotnie czytałem teksty na Portalu Strajk zawierające tezę, że więksi i mniejsi politycy Platformy Obywatelskiej niczego się nie nauczyli przez ostatnie lata. Niczego nie nauczyły ich kolejne kadencje PiS i majacząca na horyzoncie prawdopodobna kolejna wygrana tej partii. Cały czas powtarzają te same bzdury, które były przez lata ich drogowskazami, dzięki którym oddali władzę Kaczyńskiemu. Chciałbym uroczyście zaprotestować: to nieprawda, uczą się. Przynajmniej niektórzy. A na pewno jeden. Donald Tusk się nazywa. Taką mam refleksję po wysłuchaniu dzisiejszego przemówienia przewodniczącego Platformy Obywatelskiej.

Wygłosił swą mowę na konwencji partyjnej PO w Płońsku, czyli w niewielkim mieście. Wprawdzie pod Warszawą, a nie na przykład gdzieś w warmińsko-mazurskim, ale dobre i to. Mówił zaś Donald Tusk rzeczy ciekawe. Jak nie Donald Tusk.

Nagle zwrócił uwagę na mieszkańców prowincjonalnych miasteczek i wsi. Tych samych, na których jego partia latami nie zwracała żadnej uwagi. Okazuje się, że nie ma dla niego „nieważnego człowieka” w Polsce. Twierdził , że o jakości życia na prowincji świadczy głównie jakość życia codziennego, w tym „kwestia transportu, dostępu do usług, dostępu do edukacji i opieki medycznej”.

Serio? Wpadł na to po 20 latach? Samodzielnie? Kiedy już jego partia doprowadziła miliony ludzi do wykluczenia komunikacyjnego, pozamykała szkoły, placówki medyczne na prowincji? Pogratulować!

Tusk namawiał do rachunku sumienia. Pięknie powiedziane.

„Polityka to nie są baloniki, fajerwerki, piękne wnętrza, to nie są studia telewizyjne i kawiarnie wielkiego miasta. Prawdziwa polityka to jest chęć i zdolność zrozumienia i współdziałania z ludźmi wtedy, kiedy nie mają powodu do radości”, ciągnął przewodniczący Platformy Obywatelskiej, zapewne głęboko wierząc, że ludzie mają powszechną amnezję i nie zostały im w głowach teksty z „Sowy i przyjaciół”, pełne niesłychanej pogardy do ludzi na niższych szczeblach drabiny społecznej, kompletnego braku zainteresowania ich codziennym z życiem i problemami.

Donald Tusk wyraził też zaniepokojenie deklarowanym przez niektórych polityków PiS Polexitem. Zaproponował zabezpieczenia przed tym w postaci zmian w Konstytucji. Zresztą werbalnie zaakceptowane przez władzę.

Donald Tusk znaczy się czegoś się nauczył. Patrzy inaczej, wyciągnął wnioski. Mówi doprawdy jak polityk, któremu warto zaufać.

Nie warto.

No dobrze, mam w sobie nieprzebrane pokłady dobrej woli, która dopuszcza, że on rzeczywiście się zmienił. Ale tylko on. Co do pozostałych nie mam żadnych wątpliwości, że traktują wystąpienie Tuska jako świetny  chwyt, mieszczący się znakomicie w regułach gry, dotychczas przez nich stosowanych: kłamać, gadać okrągłymi zdaniami o tym, co ludzie chcą usłyszeć, mając ugruntowane od dawana przekonanie, że nie dotrzymają ani jednej obietnicy. Popatrzcie na te twarze na konwencji. Oni marzą tylko o jednym – by znowu się dopchać do władzy. I dalej będzie jak było.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz także

Obrazki z granicy i w związku z nią

Dwie byłe Pierwsze Damy (że tez musimy małpować od Amerykanów akurat najbardziej idiotyczn…