Skandal – tak działacze organizacji broniących praw człowieka i wolności prasy komentują próby zastraszenia dziennikarzy portalu Onet, którzy opisali przypadki mobbingu i molestowania w Żandarmerii Wojskowej.

Edyta Żemła, Marcin Wyrwał oraz Paweł Ławiński rozmawiali z byłymi pracownicami ŻW.  Z tych rozmów powstały publikacje, ukazujące odrażające oblicze tej służby mundurowej. Żandarmki, które zdecydowały się opisać to, co je spotkało, mówiły o niechcianych propozycjach seksualnych ze strony przełożonych, a także o nękaniu i stalkowaniu. Kiedy nie wyraziły zainteresowania takimi końskimi zalotami, kończyło się to negatywnymi ocenami rocznymi i zwolnieniem ze służby.

Wkrótce po ukazaniu się artykułów, dziennikarze otrzymali maile od ŻW opatrzone nagłówkiem „BARDZO PILNE”. W wiadomości znajdujemy stwierdzenia napisanie w iście cenzorskim stylu. Pada wezwanie do zaprzestania publikowania „nieprawdziwych treści”, które mogą „prowadzić do pomówienia”. Pisma zostały podpisane przez płk Grzegorza Krzywańskiego, radcę prawnego Komendy Głównej Żandarmerii Wojskowej

 

– To najbardziej absurdalne pismo, jakie dostałam w tym roku – stwierdziła Edyta Żemła, jedna z adresatek korespondencji .W rozmowie z TVN24 sprawę skomentowała również Dorota Głowacka z Obserwatorium Wolności Prasy Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Wysłanie takiego pisma to działanie mocno niepokojące, które może spowodować wywarcie tzw. skutku mrożącego dla swobody debaty publicznej – oceniła działaczka.

– Teoretycznie tego typu pismo może wysłać każdy, kto ma poczucie, że jego prawa zostały naruszone w publikacji – dodaje Głowacka, akcentując, że podobne pogróżki nie mają żadnej mocy prawnej w stosunku do dziennikarzy. .- Nie wyobrażam sobie, aby zostało zaakceptowane przez sąd – zaznacza działaczka.

Na czym więc polega problem? – Biorąc jednak pod uwagę, że nadawcą pisma jest organ państwowy oraz jego stanowczy ton, można mieć wątpliwości, czy jego faktycznym celem jest dążenie do ochrony praw Żandarmerii Wojskowej czy jednak chodzi raczej o wywarcie presji na dziennikarzy, aby powstrzymali się oni przed dalszymi krytycznymi publikacjami na temat tej instytucji. Osobiście obawiam się, że głównym celem może być to drugie – tłumaczy pracownica Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka –  Jednak biorąc pod uwagę status ŻW jako organu państwa, którego działalność budzi uzasadnione zainteresowanie społeczeństwa oraz bardzo szeroki zakres żądania blankietowego zakazu pisania na swój temat w przyszłości, nie wyobrażam sobie, aby żądanie to zostało w takiej formie zaakceptowane przez sąd – uważa Głowacka

Czy możliwe jest zamknięciu ust dziennikarzom? – Wydanie takiego blankietowego zakazu publikacji byłoby sprzeczne z wypracowanymi standardami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w zakresie wolności słowa – uważa ekspertka HFPC w rozmowie z TVN24.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Panie „PN”…
    „..dziennikarzy portalu ONET” ??…
    To obca, antypolska szczujnia, o nazwie „ONET” posiada „DZIENNIKARZY” ? :) …
    Hmm !
    Nie wiem, dlaczego, ale jakoś nie bardzo wierzę w to, co tu jest opowiadane :)
    Może z powodu nazwy „Helsińska FUNDACJA „Praw Człowieka”” ??… :)
    Która to – czym NAPRAWDĘ jest – wiemy wszyscy ? :) …
    I z jakich to powodów Pan Soros usiłuje storpedować polską Żandarmerię ?? :)
    Czym się szefostwo ŻW naraziło Naczelnym Żydom, na okręg polski ?…
    Czyżby Dowództwo wierzgało przeciw pejsatym dyrektywom dla polskiego Goja ?..
    Shalom…

  2. MINISTER OBRONY NARODOWEJ oraz PROKURATOR GENERALNY niech publicznie wyjaśnią postępowania prowadzone w sprawie nielegalnych podsłuchów Żandarmerii Wojskowej wobec kadry 16 batalionu dowodzenia w Elblągu i odpowiedzą na pytania: Dlaczego prokurator Mackiewicz umorzył postępowanie wobec ppor. NS z 16 bdow ,mimo że nikt na tego oficera nie doniósł i nikt nie wnosił o jego ściganie Dlaczego nie zabezpieczono urządzeń podsłuchowych wskazanych przez pokrzywdzonego. Dlaczego umorzono sprawy bez zapoznania się z materiałami operacyjnymi ŻW w Elblągu i ich nie zabezpieczono Dlaczego prokurator TOMASZ MACKIEWICZ z Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Elbląg zataił dane chor. Grzegorza. K. z ŻW i dlaczego nie poniósł za ten czyn konsekwencji. Dlaczego szef prokuratury garnizonowej w Elblągu JAROSŁAW ŻELAZEK po otrzymaniu ponownego wniosku o wszczęcie postępowania w sprawie nielegalnych podsłuchów w 2008r nie wykonał czynności sprawdzających . Dlaczego prokurator Karol Kopczyk mimo iż potwierdził w aktach sprawy fakt zatajenia informacji przez Mackiewicza nie postawił mu zarzutów Dlaczego tylko pokrzywdzony był przesłuchiwany, żandarmi byli tylko rozpytani bez pouczenia o karalności składania fałszywych zeznań Czy istnieje związek między pierwszym doniesieniem z lipca 2007w sprawie nielegalnie stosowanym podsłuchem , a wypowiedzeniem złożonym przez chor. Grzegorza K w lipcu 2007r A MACIEREWICZ lub Komendant Żandarmerii niech ujawni i poda do publicznej wiadomości zakres i wyniki kontroli przeprowadzonej dn.31.01.2008r w oddziale elbląskim ŻW dotyczącej nielegalnego stosowania podsłuchów. Dlaczego pokrzywdzony nie otrzymał informacji mimo upływu 8 lat na temat zakresu i wyników kontroli. Dlaczego Komendant Żandarmerii woli pisac bezskuteczne doniesienia do prokuratury rejonowej w sprawie znieważania funkcjonariuszy żandarmerii zamiast publicznie odpowiedzieć na pytania.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

„Zamknij się ty k**wa Ukraińcu” – ochroniarz z Biedronki napadł na klienta. Powalił go na chodnik i skuł

Georgij Staniszewski zapamięta te zakupy do końca życia. Będzie to wspomnienie traumatyczn…