W tym roku ogólnopolska akcja w obronie psów organizowana przez portal psy.pl odbędzie się 6 października. Tradycyjnie, w 50 miastach aktywiści przypną się do bud łańcuchami, aby zwrócić uwagę na pieski los.

Największa, niejako główna demonstracja, odbędzie się oczywiście na Placu Zamkowym w Warszawie – 6 października w samo południe. Będą jej towarzyszyły akcje w innych większych miastach Polski. W tym roku hasło przewodnie to „Uwolnij Przyjaciela!”.

Po entuzjazmie, z którym w zeszłym roku aktywiści poprowadzili manifestację, nie pozostał nawet ślad. Niestety nadal nie doczekaliśmy się rewolucyjnej ustawy o ochronie zwierząt, wprowadzającej całkowity zakaz trzymania psów na uwięzi. Właśnie to zakładał rządowy projekt w swojej pierwotnej wersji. Obrońcom praw zwierząt, którzy symulowali w 2017 pieskie życie na łańcuchu, wydawało się, że są już o krok od wprowadzenia naprawdę dobrej zmiany. Ale później w PiS rozgorzała wojna o zwierzęta i trwa tak do dziś. Wiemy już, że partia Jarosława Kaczyńskiego pomimo szumnych zapowiedzi nie spuści psów z łańcuchów, a jedynie je wydłuży. Radykalne pomysły nagle przed wyborami zyskały łagodniejsze wersje.

Obecnie psa można przetrzymywać na 3-metrowym łańcuchu. Początkowo w projekcie noweli zamierzano do 2020 obowiązkowo zastąpić je kojcami, a wydłużyć na czas okresu przejściowego. Teraz jednak, jak donoszą rozmówcy gazety.pl, przestraszono się gniewu wiejskiego elektoratu, który będzie musiał zainwestować w duże kojce, taniej wyjdzie po prostu wydłużyć łańcuchy. Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski otwarcie mówi o tym, że radykalne ruchy w obronie zwierząt uszczuplą wyborcze urny na wsi.

Dlatego mobilizacja w tym roku wskazana jest szczególnie. Każdą akcję „Zerwijmy łańcuchy” wspierają ludzie kultury i showbiznesu. W 2018 specjalnie z okazji manifestacji wypuszczona zostanie piosenka nagrana przez ambasadorkę akcji Kasię Moś. Słowa do niej napisał Artur Andrus, a muzykę Kuba Badach.
Polacy wczesną jesienią „zrywają łańcuchy” już od 12 lat. Nadal taka akcja jest bardzo potrzebna, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Już za tydzień będzie można po raz kolejny przekonać się, jak wygląda świat z perspektywy psa łańcuchowego i jak wielką krzywdę wyrządza to zwierzętom.

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. Kolejna kretyńska akcja. efekt zerowy, ale może w TV pokażą…
    Tu trzeba du.pę w troki i do tych szarych ludzi pójść. Rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać… Straszenie karami daje skutek wręcz odwrotny.
    Uświadomić (bo rodzice tego nie zrobili) że pies też cierpi, że znęcają się nad ,,ochroniarzem” ich mienia i spokoju.
    To przyniesie lepszy skutek niż durne jednodniowe wyskoki, które na wsiach zostaną potraktowane jak wygłup ,,miastowych co im odbiło”.
    jednak rozmawianie po wisach, wyjaśnianie – praca u podstaw, to nie dla naszych zwierzolubów. Oni się do bud przykuwają…

    1. Rozmawiać: „Szkoda głową o mur tłuc, cham, chamem na wieki, wieków Amen!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Ameryka Łacińska: z powodu pandemii zniknęło 26 mln miejsc pracy

Międzynarodowa Organizacja Pracy (MOP) poinformowała, że na skutek pandemii koronawirusa i…