Theresa May może rozpoczynać procedurę wyjścia z UE – ma już pełnomocnictwa parlamentu. Członkowie Izby Lordów i Izby Gmin odrzucili również poprawkę gwarantującą emigrantom żyjącym na Wyspach zachowanie dotychczasowych praw.

May wraca do polityki „the Nasty Party”, ograniczając prawa imigrantów. Fot. wikimedia commons

Teoretycznie odrzucenie tej poprawki nie oznacza, że po Brexicie ludzie żyjący w Wielkiej Brytanii, a nieposiadający tamtejszego obywatelstwa zostaną nieuchronnie pozbawieni wszelkich praw. Rząd nie będzie jednak zobowiązany do zaproponowania rozwiązań w tej sprawie w ciągu trzech miesięcy od rozpoczęcia procedury opuszczania wspólnoty. Theresa May przekonała deputowanych, że nie może podczas negocjacji mieć ograniczonego pola manewru, co miałoby miejsce, gdyby była formalnie zobowiązana do uwzględnienia interesów imigrantów. Co prawda rząd obiecał, że i tak weźmie je pod uwagę, jednak w obecnej sytuacji sprawa jest w praktyce uzależniona od dobrej woli konserwatystów. Z jednej strony trudno sobie wyobrazić rozwiązania skrajne, w tym roztaczaną niegdyś przez brytyjską skrajną prawicę wizję wyrzucenia z Wysp wszystkich emigrantów ekonomicznych; brak tanich pracowników z Europy Wschodniej bynajmniej nie spodobałby się miejscowym przedsiębiorcom. Z drugiej strony – utrudnienia w przepływie ludności z całą pewnością utrudnią życie chociażby tym, którzy w Wielkiej Brytanii pracowali tylko sezonowo. Nieunikniona jest również utrata przez migrantów niektórych świadczeń socjalnych.

Organizacje broniące praw człowieka zwracały również uwagę, że po referendum w sprawie Brexitu liczba przestępstw z nienawiści motywowanej narodowościowo lub rasowo na Wyspach znacznie wzrosła. Aktualna retoryka rządowa, podkreślająca różnice między „rdzennymi Brytyjczykami” a „problematyczną” społecznością migrantów z pewnością nie pomaga tej sytuacji uzdrowić.

Analogicznie przepadła poprawka, w myśl której ostateczne warunki opuszczenia UE, zanim doszłoby w tej sprawie do końcowych rozwiązań, również miałyby być zatwierdzone przez parlament. Również i to zgrzyta z wcześniejszymi zapewnieniami szefowej rządu, która uspokajała, że przedstawi Izbom umowę dotyczącą Brexitu, umożliwiając debatę nad nią.

Obecnie nic nie stoi na przeszkodzie temu, że Theresa May formalnie rozpoczęła procedurę wyjścia z UE. Rzecznik szefowej rządu powiedział jednak, że nastąpi to dopiero w końcu marca. Brytyjska premier nie wygłosi oficjalnego oświadczenia przed uroczystymi obchodami 60. rocznicy zawarcia traktatów rzymskich i przed zbliżającymi się w burzliwej atmosferze wyborami parlamentarnymi w Holandii.

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Górnicy wynegocjowali gwarancje zatrudnienia. Trwają rozmowy o dacie odejścia od węgla

Ciągle nie ma ostatecznego porozumienia między rządem a protestującymi górnikami. Podczas …