Virgilio Fernández del Real, jeden z ostatnich hiszpańskich żołnierzy XIII Brygady Międzynarodowej im. Jarosława Dąbrowskiego, zmarł w zeszły wtorek w Meksyku na krótko przed swoimi 101. urodzinami. Wczoraj odbył się jego pogrzeb. Weteran walk z faszyzmem przez całe życie pozostawał aktywny politycznie, śledził na bieżąco wydarzenia mające miejsce w Hiszpanii, wzywał do jedności lewicy i powołania federacyjnej III Republiki Hiszpańskiej.

Virgilio Fernández del Real urodził się w 1918 roku w miejscowości Al-Ara’isz w Maroku, znajdującym się wówczas pod protektoratem Hiszpanii. W wieku 14 lat wstąpił do hiszpańskiej młodzieżówki komunistycznej. Gdy 17 lipca 1936 roku generał Franco ze swoją świtą próbowali dokonać puczu i obalić II Republikę Hiszpańską, dając początek hiszpańskiej wojnie domowej, dla zaledwie 17-letniego praktykanta w jednym z madryckich szpitali było oczywiste, że musi wstąpić w antyfaszystowskie szeregi i wyruszyć na front. Po utworzeniu Brygad Międzynarodowych, w październiku 1936 roku, został przydzielony do kompanii sanitarnej batalionu Dąbrowszczaków. U boku polskich ochotników służył aż do wycofania się do Francji w lutym 1939 roku. Wspominał, że wśród nich miał wielu przyjaciół, m.in. lekarza trzynastej brygady dr Samuela Flato. Podobnie jak wielu republikańskich uchodźców z Hiszpanii, udał się na emigrację do Meksyku, gdzie spędził resztę życia.

Gdy w 2015 roku, pojawiły się pierwsze informacje o możliwej “dekomunizacji” warszawskiej ul. Dąbrowszczaków, Virgilio Fernández del Real od razu odpowiedział na wezwanie Inicjatywy “Łapy Precz od. ul Dąbrowszczaków” (obecne Stowarzyszenie Ochotnicy Wolności), by wysyłać do warszawskich radnych listy protestacyjne. W skierowanym do nich mailu napisał: “Plany zmiany nazwy upamiętniającej Polaków, którzy poświęcali własne życie w Hiszpanii, wydają mi się niesprawiedliwe i pozbawione wizji. Proszę, zastanówcie się. Nie zróbcie tego!”. Jak pamiętamy, ulica Dąbrowszczaków najpierw została zlikwidowana i przemianowana na ul. Borysa Sawinkowa, by powrócić na mocy wyroku sądu administracyjnego.

W 2017 roku, w 81. rocznicę wybuchu hiszpańskiej wojny domowej Virgilio po raz ostatni odwiedził ojczyznę. Był przyjęty wówczas jako bohater przez lewicowe organizacje społeczne, ale także przez lidera partii Podemos Pablo Iglesiasa, ówczesną lewicową burmistrzynię Madrytu Manuelę Carmenę czy prezydenta aragońskiej wspólnoty autonomicznej Javiera Lambána. Na wieść o śmierci weterana XIII brygady, Iglesias zamieścił na Twitterze wspólną fotografię dopisując m.in. “Poświęcił swoje życie walce o sprawiedliwość społeczną. Hiszpania ma dług wobec takich osób jak on. Niech ci ziemia lekką będzie towarzyszu”.

Severiano Montero, prezes Asociación de Amigos de las Brigadistas Internacionales, hiszpańskiego stowarzyszenia zajmującego się pamięcią o ochotnikach i ochotniczkach Brygad Międzynarodowych, dla hiszpańskiego portalu Publico powiedział: “Zmarł człowiek, który do końca swych dni walczył o republikę hiszpańską, sprawiedliwość społeczną i demokrację. Odchodzi człowiek, który powinien stanowić dla nas przykład. Jego życie jest dla nas inspiracją”. Informację o śmierci weterana Brygad Międzynarodowych zamieściły największe hiszpańskie portale informacyjne. Stowarzyszenie Ochotnicy Wolności zajmujące się pamięcią o Dąbrowszczakach i które utrzymywało kontakt z weteranem, wyraziło na na swojej stronie wdzięczność za zaangażowanie się Virgilio w obronę warszawskiej ulicy Dąbrowszczaków.

Virgilio Fernández del Real do końca życia pozostawał aktywny politycznie. Na bieżąco obserwował i komentował wydarzenia w swoich dwóch ojczyznach: starej i nowej, meksykańskiej. Wyrażał wsparcie dla Andrésa Manuela Lópeza Obradora, obecnego lewicowego prezydenta Meksyku w jego kampanii wyborczej, apelował także o jedność hiszpańskiej lewicy i rewizję obecnej konstytucji Hiszpanii, by mogła ona przekształcić się w państwo federacyjne.

Wczoraj odbył się pogrzeb “hiszpańskiego Dąbrowszczaka”. Jego trumna przykryta była dwoma sztandarami: II Republiki Hiszpańskiej oraz Meksyku.

patronite

Komentarze

Redakcja nie zgadza się na żadne komentarze zawierające nienawistne treści. Jeśli zauważysz takie treści, powiadom nas o tym.
  1. I to są właśnie prawdziwi bohaterowie walki o demokracje ludową.

    Teraz wymazuje się pamięć o takich ludziach. Bohaterami są teraz nacjonaliści – Ci oczywiście zawsze byli na pasku wielkiego kapitału, sługusy interesu globalistycznego.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz także

Wyborczy show Trumpa: „Ameryka silna i dumna”, ale kiepsko w sondażach

74-letni miliarder Donald Trump, człowiek, który prawie cztery lata temu niespodziewanie p…